Bracia

Aleksander wyszedł z zamku. Gdzieś w oddali słychać było szum helikoptera i syreny policyjnych samochodów. Do świtu było jeszcze trochę czasu, jednak wraz z tym, jak krew wilkołaka ulatniała się z jego organizmu, czuł coraz bardziej, że dziś jego ciało wystawione było na spory wysiłek. Ruszył w kierunku swojej domeny. Czas odpocząć.

Pościg

Chcąc uniknąć uczestnictwa w walce, ruszył z pełną prędkością przed siebie, wzniecając w korytarzu podmuch powietrza. Nikt nie był w stanie go zatrzymać, był zbyt szybki. W ciągu kilku sekund znalazł się przy samochodzie. Otworzył szybko tylne drzwi i wrzucił Leona na kanapę, zaś sam wsiadł za kierownicę. Z zamku właśnie wybiegał Daniel. Latarnia oświetlająca…

Uprowadzenie, cz.2

Olaf dopadł i przycicisnął Mirona do ziemi siadając na nim, a następnie zamachnął się splecionymi dłoniami i opuścił ręce prosto na twarz Nosferatu z głuchym chrzęstem. Strzyg, widząc to, poderwał się z ziemi i rozpłynął w powietrzu zaraz po szybkim skoku w głąb ciemnego korytarza. -Powinni na Was zwołać krwawe łowy! – rozbrzmiało w głowach…

Czas jest wszystkim

-I co, już nas słyszy? – zapytał zaciekawiony Gangrel. -Tak – odpowiedział nastolatek o cerze koloru kości słoniowej. -Jesteś pewny? Jednak on nie odpowiedział mu ani słowem. Spojrzał tylko głęboko w oczy śmiertelnika wzrokiem, który zdawał się prześwietlać całą duszę na wylot.

Uprowadzenie cz.1

-Ta, na co jeszcze czekamy? – Krew aż buzowała w Borskim. Ruszyli szybkim krokiem w stronę zamku. Tuż za progiem czekała na nich para ghuli-żołnierzy w czarnych uniformach uzbrojonych w tonfy. -Wstęp do kata… – Olaf przerwał mu brutalnie wyprowadzonym „partyzantem” prosto w splot słoneczny, przez co ghul odbił się od ściany i padł plackiem…

Jedna wielka, szczęśliwa rodzina

  Poniższe wydarzenia są kontynuacją wątkó z tego wpisu: klik. Tego dnia Aleksander trwał we śnie dłużej niż zwykle. Gdy w końcu się obudził, spostrzegł, że słońce już dawno zaszło. Po opuszczeniu swej komnaty, skierował się do sąsiedniej, w której „nocował” Gustaw, jednak nie zastał go tam, a wieko sarkofagu było otwarte. Odwracając się, dostrzegł…

Misja ratunkowa

Poniższe wydarzenia następują wkrótce po opisanych w tej notce. Klęczał w kałuży krwi. Czuł, jak oblewa go gorąca posoka, sącząca się z kilkunastu głębokich ran na całym jego ciele. Księżna Katarzyna zbliżyła się do niego z wściekłością wymalowaną na jej pięknym licu. Stanęła w tryumfalnej pozie nad Mieczysławem i przez zaciśnięte zęby wysyczała: -Jak mogłeś…