Brujah, cz.2

Gdzieś w oddali zaszczekał pies, rozbiła się butelka, ktoś coś wykrzykiwał. W powietrzu unosił się ciężki zapach spalenizny. Piotrków stał w płomieniach, Brujah ani myśleli poprzestać po trzech dniach siania chaosu w mieście. Przynajmniej większość z nich.

Nasze małe Westors, czyli Wampir po piotrkowsku

Memento Mori było pierwszą od roku sesją, w której na żywo spotkaliśmy się w starych, mrocznych klimatach Piotrkowa i tutejszej Rodziny wampirów. Chociaż była to typowa jednostrzałówka, jak zwykle w uniwersum Kaina nie udało się uniknąć uwikłania koterii w wewnętrzne, dość skomplikowane, intrygi tutejszych „dzieci nocy”. Nasz świat Wampira: Maskarady jest tak złożony, że nawet…

Dominik i Gerd

-A zatem, panie Fleichman, rozumiem, że szpital nie poniósł większych strat podczas ostatnich dwóch nocy – rzekł Dominik Remigiusz okrążając krzesło, na którym siedział Gerd Fleichman. -Tak jak powiedziałem: kilka wybitych szyb i jeden ludzki ochroniarz, nic poważnego – odparł z nutą beztroski. Sprawiał wrażenie, jakby ostatnie wydarzenia w mieście przetoczyły się szerokim łukiem obok…

Ventrue

Szerokie, machoniowe drzwi zamknęły się cicho za wchodzącą osobą. -Widzę, że sprawy przybrały nieoczekiwany obrót – powiedział starszy mężczyzna w idealnie skrojonym garniturze – Inaczej byś była w stu innych miejscach, ale nie u mnie. Czemu zawdzięczam tę wizytę? -Wyjrzyj za okno, może już płonie.

Wieża Czarnoksiężnika

Kilka dni wcześniej… Pogrzebowa atmosfera była przytłaczająca. Jakby mało było jeszcze gwałtownych wydarzeń, to zachowanie Gustawa. Tak, miasto chyli się ku niechybnemu upadkowi. A może po prostu zbliża się czas rotacji na tronie? Czas walki i zmian, czas chaosu. Dla Eryka z klanu Malkavian nie mogło być lepszej pory.

Brujah

Przez moment Mieczysław stał i obserwował sytuację. Kilku żołnierzy otaczało Roberta, kilku kolejnych próbowało okrążyć i jego. Na dodatek tuż nad ich głowami zawisł helikopter z którego rozwinęło się kilka lin – nie wróżyło to niczego dobrego.

Bracia

Aleksander wyszedł z zamku. Gdzieś w oddali słychać było szum helikoptera i syreny policyjnych samochodów. Do świtu było jeszcze trochę czasu, jednak wraz z tym, jak krew wilkołaka ulatniała się z jego organizmu, czuł coraz bardziej, że dziś jego ciało wystawione było na spory wysiłek. Ruszył w kierunku swojej domeny. Czas odpocząć.

Pościg

Chcąc uniknąć uczestnictwa w walce, ruszył z pełną prędkością przed siebie, wzniecając w korytarzu podmuch powietrza. Nikt nie był w stanie go zatrzymać, był zbyt szybki. W ciągu kilku sekund znalazł się przy samochodzie. Otworzył szybko tylne drzwi i wrzucił Leona na kanapę, zaś sam wsiadł za kierownicę. Z zamku właśnie wybiegał Daniel. Latarnia oświetlająca…

Wampir Apocalypse?

Uwaga: tekst o charakterze sentymentalnym, ale z wizją na przyszłość. Primus inter pares. Wampir: Maskarada. Pierwszy wśród równych sobie systemów, które prowadziłem i w które grałem. To z Maskaradą wiążę mnie największy sentyment (w końcu zbliża się 10lecie grania w Piotrkowie Mroku), ale też podąża za mną jej przekleństwo. Ostatnie sesje były przeskakiwaniem rekina (podróże…

Uprowadzenie, cz.2

Olaf dopadł i przycicisnął Mirona do ziemi siadając na nim, a następnie zamachnął się splecionymi dłoniami i opuścił ręce prosto na twarz Nosferatu z głuchym chrzęstem. Strzyg, widząc to, poderwał się z ziemi i rozpłynął w powietrzu zaraz po szybkim skoku w głąb ciemnego korytarza. -Powinni na Was zwołać krwawe łowy! – rozbrzmiało w głowach…

Audiencja

Mijali kolejne pary ghuli-strażników ubranych w czarne uniformy, uzbrojonych w broń półautomatyczną. Każdy z nich skinął mu głową w geście powitania. On za to wciąż wpatrywał się w drzwi, które na niego czekały na końcu korytarza. Gdy do nich dotarł, odwrócił się do trzech postaci stojących w jego cieniu. Uniósł dłoń w zatrzymującym geście, a…

Czas jest wszystkim

-I co, już nas słyszy? – zapytał zaciekawiony Gangrel. -Tak – odpowiedział nastolatek o cerze koloru kości słoniowej. -Jesteś pewny? Jednak on nie odpowiedział mu ani słowem. Spojrzał tylko głęboko w oczy śmiertelnika wzrokiem, który zdawał się prześwietlać całą duszę na wylot.