Szanghaj w XXII wieku

Panorama Szanghaju z perspektywy morza

Jest jednym z najliczniej i najgęściej zaludnionych miast na świecie. Z uwagi na wysoki wskaźnik przestępczości w XIX i XX wieku miasto nazywane było „Azjatycką prostytutką”. Ta niechlubna sława utrzymuje się do dziś, choć równocześnie Szanghaj staje się jednym z najlepiej rozwiniętych miast nowego świata, równając do takich gigantów jak Nowy Paryż, Pekin, czy też Berlin. Przed wojną  ludność Szanghaju liczyła prawie 40 milionów. Obecnie, w czasie boomu technologicznego i demograficznego, wynosi ona ponad 50 milionów. Ogromna populacja w połączeniu z wysokimi wskaźnikami przestępczości uczyniły z Szanghaju tętniącą życiem, pełną niebezpieczeństw betonową dżunglę. Pomyli się jednak ten, który powie, że nie da się spokojnie żyć w Szanghaju.

Górny Szanghaj

Pierwszym i najbardziej widocznym gwarantem spokojnej egzystencji w Szanghaju jest Pangu, czyli  piętro miasta, które służy dolnej warstwie za dach, a górnej za grunt. Jest to wielotonowa konstrukcja wzniesiona na budynkach dolnego Szanghaju. Pokrywa około 30% terenu miasta. Aby móc przebywać w górnej warstwie należy posiadać specjalny identyfikator, tymczasowy lub stały (oba dostępne za stosowną opłatą i po weryfikacji danych osobowych). Górne piętro jest obszarem VIP, mieszkają tu bogatsi i bardziej wpływowi mieszkańcy miasta. Wyższe standardy, praktycznie stuprocentowe bezpieczeństwo (cały obszar górnego miasta jest monitorowany), czystsze powietrze, woda i inne udogodnienia, które sprawiają, że w górnym piętrze Szanghaju żyje się prawie jak w bajce. Ceny i opłaty, które przyjdzie regulować każdemu mieszkańcowi górnego piętra przypominają jednak, że każdy luksus ma swoją cenę.

Wierzch dolnej warstwy Szanghaju i spód Pangu.

Dla tych obywateli, którzy co miesiąc borykają się z widmem utraty przywileju do zamieszkiwania górnej warstwy jest to nierzadko sytuacja z rodzaju „być albo nie być”. Ciężko wrócić do życia na dole, kiedy pamiętasz o ile bezpieczniej, spokojniej i czyściej było te kilkaset metrów wyżej. Ale takie jest już życie w dżungli, na szczycie utrzymują się tylko najlepsi. 

Zdecydowany prym na rynku Szanghaju wiedzie przemysł zbrojeniowy, biotechnologiczny oraz cybernetyczny. Cyber-wszczepy, a później także genetyczne modyfikacje splicingowe stały się częścią ludzkiej codzienności. Niektórzy mówią, że to nawet kolejny etap ewolucji homo sapiens.

Tworzeniem i dystrybucją wszczepów cybernetycznych zajmuje się korporacja Augmentations, Vehicles & Arms znana szerzej jako AVA. Jak można wywnioskować po nazwie, oprócz augmentacji cybernetycznych produkują i sprzedają też broń oraz środki transportu. Większość współpracowników AVA to firmy ochroniarskie, zbrojeniowe, czy też kliniki augmentacyjne. Zdecydowana większość implantów na rynku azjatyckim jest dostarczana przez AVA. Produkcja i sprzedaż broni oraz pojazdów również przynosi miliardowe zyski, jednak to przemysł cybernetyczny plasuje AVA w gronie najbardziej wpływowych korporacji.

Modyfikacje genetyczne, a konkretnie splicing to domena korporacji GenTek. Dzięki nim ulice Szanghaju i wielu innych miast na Ziemi zapełniły się ludźmi obdarzonymi zwierzęcymi atrybutami. Pazury, kły, skrzela, oczy z pionowymi źrenicami, ogony, błona pławna – te i inne modyfikacje cieszą się ogromnym zainteresowaniem zarówno wszelakiej maści artystów, performerów, hipsterów jak i również wśród osób wykorzystujących owe ulepszenia w pracy. Mowa nie tylko o żołnierzach w prywatnych armiach korporacji i firm ochroniarskich, gdzie zwierzęcy refleks może spokojnie konkurować z szybkością reakcji maszyny, ale też o ludziach pracujących w specyficznych zawodach takich jak na przykład płetwonurek, któremu skrzela i błona pławna dają niepodważalne korzyści. Sportowcy płacą bajońskie sumy za wzmocnienie włókien mięśniowych, elastyczne stawy i jamy pneumatyczne w kościach. Celebryci upiększają swoje ciała dodając im animalistyczne akcenty. GenTek ma globalny monopol na modyfikacje splicingowe, co przy ich obecnym popycie przynosi korporacji bilionowe zyski. Na całym świecie powstają placówki szkoleniowe, laboratoria i kliniki korporacyjne, zaś prezes i założyciel GenTek – Nicholaus Cuvier – zajmuje miejsce pierwszej setce najbogatszych ludzi na świecie.

GenTek i AVA rywalizują na rynku modyfikacji ciała, konkurując o potencjalnego klienta, jednak duża część ludzi decydujących się na augmentacje swoich ciał implantuje sobie zarówno wszczepy cybernetyczne jak i modyfikacje splicingowe, hołdując ideom transhumanizmu. Kolejnym dużym graczem w Szanghaju jest Triada, czyli zbiór chińskich organizacji przestępczych. Szacuje się, że około miliona mieszkańców Szanghaju ma powiązania lub bezpośrednio należy do struktur Triady (co stanowi 2% spośród wszystkich obywateli regionu). W praktyce jednak są to pomniejsze gangi, które tylko uiszczają z Triadą odpowiednią opłatę należną za działanie na terenie Smoków. Sama Triada specjalizuje się głównie w produkcji i dystrybucji rozmaitych narkotyków, wymuszeniach i stręczycielstwie. Handel bronią, zabójstwa i inne aspekty kryminalnej działalności stały się dla Triady w tych czasach nieopłacalne, z uwagi na konkurencyjność i legalność usług korporacyjnych agencji ochrony oraz zmiany w prawie jakie zaszły od czasów zakończenia Trzeciej Wojny.