Esencja Osnowy II

Po wstępnym rozpoznaniu sytuacji, Mor’Der zdecydował się dołączyć do reszty heretyków przebywających na imperialnej stacji Olympus-16. Nim zszedł z pokładu Prawdy, zwrócił się do niego Hieronymus Schuster przekazując mu fiolkę wypełnioną brunatnym płynem.
-Co to? – spytał asasyn
-Antidotum – odparł Schuster.
-Na co?
-Na to, co podałem Galakanowi.

Nim Mor’Der dołączył do Venta, Kaina i Lyncha, Himlith – lub też to, co nim kiedyś było – zniknął w obłoku dymu w akompaniamencie głośnego trzasku. Heretycy podświadomie uznali, że to chyba faktycznie Himlith, ów miał w zwyczaju znikać właśnie w ten sposób. Ruszyli wgłąb stacji, w stronę siedziby ochrony, gdzie spotkali kolejnych gwardzistów imperialnych w towarzystwie… Torgunda Esmera. Wywiązała się zażarta walka, w której Mor’Der i Vent szczególnie zapalczywie próbowali unieszkodliwić swego byłego przełożonego. W końcu udało im się go zamknąć w pomieszczeniu sypialnianym siedziby ochrony i zaczęli przeszukiwać pokój, w którym się znajdowali.
W tym czasie Vent podłączył się ponownie do sieci wewnętrznej stacji, gdzie znów nawiązał kontakt z tajemniczą osobą znajdującą się po drugiej stronie łącza. Gdy chwilę później Torgund Esmer wydostał się z sypialni i zaatakował Kaina, Mor’Der zastrzelił Inkwizytora ze strzelby. Przeszukawszy jego ciało, znaleźli rewolwer, imperialną biblię oraz dziennik Inkwizytora.
W pewnej chwili Erc Aeneas stanął nieruchomo i odezwał się do heretyków:

-Jeśli umysł Inkwizytora był dla mnie niczym otwarta książka, to jak sądzicie, ile potrwa nim znajdę się wewnątrz Waszych? Czekam na Was.

Ruszyli dalej, do laboratorium. Tam spotkali pierwszą osobę, która nie zachowywała się jak opętana – naukowca imieniem Valdric Adelaard. Intrygującym wydało się to, że pracownicy stacji, którzy próbowali również atakować heretyków, posłusznie wykonywali polecenia Adelaarda. Po krótkiej rozmowie heretycy otworzyli do niego ogień, a wszyscy obecni pracownicy stacji zaatakowali ich, nie przestając nawet po śmierci naukowca. Wśród owych ludzi znalazła się kobieta imieniem Lydia Trench, która okazała się być kimś, kogo Vent znał w przeszłości, jeszcze przed wydarzeniami w fabryce. Spaczony tech-kapłan siłą wepchnął ją do klatki, w której wcześniej przetrzymywane były zwierzęta badane na stacji, po czym zaspawał drzwiczki i pozostawił ją tam. Gdy ruszyli dalej, Lynch nagle stanął z twarzą pozbawioną wyrazu i odezwał się:
-Wróć do niej a coś Ci pokażę, Akolito Vent.
Gdy Vent dotarł z powrotem do klatki, w której zamknięta była kobieta, ujrzał jak unosi ona obie ręce i chwyta się za głowę, kładąc jedną dłoń na podbródku, a drugą na czubku głowy. Wówczas Vent wyjął fiolkę z antidotum, którą wcześniej przekazał mu Mor’Der.
-Mam antidotum. Mogę Ci je przekazać do rąk własnych.
Lydia kontrolowana przez Galakana próbowała wyrwać fiolkę, jednak nie była w stanie jej dosięgnąć. Wówczas Eldar powiedział, że czeka na nich w gabinecie lekarskim.
Gdy otworzyli najbliższe drzwi prowadzące do śluzy przy gabinecie medycznym, niespodziewanie zostali popchnięci przez podmuch powietrza wsysanego w przestrzeń kosmiczną. Jedno z dwóch przejść prowadzących do gabinetu medycznego zostało zniszczonych. W ostatniej chwili udało im się zamknąć drzwi, nim zostali wessani przez próżnię.
-Nie tędy – zabrzmiało szyderczo z głośnika.
Gdy heretycy zebrali się na równe nogi i obeszli połowę kompleksu, znaleźli się w gabinecie medycznym. Ujrzeli tam znajomego Eldara, jednak jego ciało było już na wpół rozłożone. Dwaj naukowcy będący pod jego mentalną kontrolą wzięli fiolkę z antidotum od heretyków i zaczęli ją aplikować Galakanowi, równocześnie pobierając jego krew. Lynch próbował uleczyć Eldara, jednak jego moc okazała się nieskuteczna w zestawieniu z działaniem Łez Nurgla. Gdy tylko litrowy słój z krwią Galakana został przekazany heretykom, zaatakowali Eldara, jednak Mor’Der i Kain zostali zdominowani przez jego wpływy mentalne i zaczęli strzelać do siebie nawzajem.  Vent w tym czasie wszedł na stół operacyjny i zmiażdżył swym serwo ramieniem głowę Galakana, uwalniając wszystkich na stacji spod jego wpływu.
Dwaj naukowcy, którzy asystowali w transfuzjach, stali przerażeni na widok spaczonych heretyków. Na całej stacji rozbrzmiała syrena alarmowa. W tym samym momencie, z maszynowni wyszedł ojciec Wergiliusz i zaczął ścigać niewiernych. Po krótkim pościgu i konfrontacji z drużyną zginął pod gradem pocisków mrocznej energii wystrzelonych przez Lyncha. Wszyscy heretycy z wyjątkiem Venta udali się biegiem na statek.
Vent zaś wrócił do klatki, w której przebywała wspomniana wcześniej kobieta. Zszokowana i zrozpaczona faktem bycia zamkniętą w klatce w otoczeniu zwłok współpracowników wpadła w jeszcze większą histerię na widok rogatego spaczonego tech-kapłana. Gdy ten wyrwał drzwi od klatki, w której się znajdowała, uciekła w popłochu wgłąb stacji. Vent udał się na pokład Prawdy, by dołączyć Kaina, Schustera, Mor’Dera i Lyncha. Wówczas opuścili stację i odlecieli wgłąb kosmosu, zastanawiając się, jak wrócą na stację Schustera bez nawigatora.