Esencja Osnowy I

W poprzednim odcinku

Kiedy Vent otworzył drzwi prowadzące do ładowni Prawdy, zastał tam postać o biało-fioletowej gładkiej, śliskiej skórze, dwóch parach rąk, ogonie i czarnych niczym kosmos oczach. W pierwszym odruchu oddał strzał do demona, który później okazał się być czymś, w co przemienił się Himlith przebywając w Osnowie. Nim zdążyli sobie odpowiedzieć na nurtujące ich pytania, na zewnątrz statku otworzył się portal.

Gdy przed Lynchem, Cilią, Hugo i Lorenzo stanął Abagor w nowej, odmienionej formie, Lynch odezwał się w te słowa:
„Lordzie Abagorze, dobrze powiedziałeś, że jesteśmy przy Tobie tylko nędznymi larwami. Ale poprzez wzgląd na krew którą przelaliśmy dla ukończenia misji jaką nam wyznaczyłeś zechciej nas wysłuchać. Twoja potęga jest tak niewyobrażalna, że zaskoczony jestem, iż zachowuje świadomość w Twej obecności. Prawdziwie jesteś ucieleśnieniem potęgi samego Khorne’a. Oto prosimy Cię, zechciej wziąć udział w rytuale który odmieni losy galaktyki”.

Abagor zgodził się pomóc heretykom. Wówczas otworzył się za nim portal, który poprowadził ich prosto na powierzchnię planety Moria, gdzie znajdowała się druga połowa drużyny oraz Ussax, Pan Plag. Wszyscy razem udali się na stację Schustera.

Tam sekta zregenerowała siły przy asyście Venta, który przyszył odciętą głowę Siddela do ramienia Kaina, a Hugo wyposażył w cybernetyczne oko. Wszyscy inni, którzy wymagali atencji medycznej otrzymali ją. Chwilowym problemem były muchy Nurgla, które złożyły larwy w ciałach heretyków przebywających wcześniej na Morii. Wystarczyła jednak krótka rozmowa z lordem Ussaxem, by muchy samoistnie się rozpłynęły.

Następnym celem sekty okazało się być zdobycie większej ilości krwi Eldara, a konkretnie Galakana, którego heretycy spotkali już wcześniej na Agorze. Wedle informacji Schustera, Galakan przebywał teraz na stacji kosmicznej należącej do Imperium. Heretycy wyruszyli natychmiast.

Gdy przybyli na stację, przez głośniki interkomu stacji powitał ich znajomy głos Eldara. Z kolei Vent po podłączeniu się do jednego z komputerów komunikacyjnych nawiązał kontakt z tajemniczą osobą. Już w hallu stacji drużyna napotkała gwardzistów imperialnych i naukowców przepełnionych rządzą mordu. Gdy heretycy wymordowali wszystkich obecnych, Vent podłączył się do serwo-czaszki fruwających po pomieszczeniu. Ponownie komunikował się z tajemniczą personą, jednak ta rozmowa zakończyła się zmiażdżeniem czaszki i porażeniem tech-kapłana.