Ci, którzy zmieniają drogi VII: Maledictum

W poprzednim odcinku

Gdy drużyna salwowała się ucieczką z nawiedzonej wioski, skierowali statek ku północy, gdzie wkrótce dostrzegli znajomą postać. Himlith jeszcze przed momentem widział Venta stojącego po drugiej stronie drzwi kapsuły ewakuacyjnej. Gdy wrota się otworzyły ujrzał Lyncha stojącego tuż przy dziwnym drzewie. Sekundę później stał na środku pustyni.

Za jego plecami szalała intensywna burza, zaś wysoko w górze leciał Skowyt Vaskada z Lorenzo, Cilią, Siddelem, Hugo i nieprzytomnym Lynchem na pokładzie. Im desantowiec dzieliła mniejsza odległość od sztormu, tym mniejszą kontrolę miał Hugo nad sterownością statku. W końcu, zmuszony wykonać awaryjne lądowanie, Skowyt Vaskada zatrzymał się na powierzchni. W odległości kilku metrów od uziemionego statku heretycy dostrzegli grupę demonów maszerujących w ich stronę.  

Rozgorzała krwawa jatka, nie obyłi się bez ofiar. Siddel skończył z rozpłataną klatką piersiową, zaś Hugo stracił oczy i część uzębienia po brutalnym ciosie mieczem w twarz. Gdy opadł kurz wojennej zawieruchy, Lynch odkrył odłamek Maledictum pod jedną z okolicznych skał. Zabrawszy fragment i Himlitha na pokład statku, odlecieli na północ. Oślepiony Hugo pilotował kierowany przez Himlitha przy użycoi przekazu telepatycznego. Gdy dolecieli do miejsca w którym Aeneas odczuwał promieniowanie kolejnej części kryształu, napotkali jaskinię wypełnioną zwłokami. Zapuszczając się wgłąb odnajdywali kolejne ciała. W końcu dotarłszy do pomieszczenia, w którym brodząc po kolana we krwi i wnętrznościach Lynch zaczął grzebać pomiędzy zwłokami kierowany przez swój szósty zmysł. W pewnym momencie grunt pod ich nogami zadrżał, a stos zwłok na którym stali poruszył się. Spod góry trupów wynurzył się stwór złożony z wielu martwych ciał.

W obliczu zagrożenia Himlith zdecydował się użyć największej ilości mocy jaką był w stanie zaczerpnąć z Immaterium. Zgładził bestię, jednak Osnowa została nadszarpnięta tak dotkliwie, że nawigator sam na zawsze przepadł głęboko w jej odmętach, zaś w jego miejscu pojawił się wściekły demon Tzeentzcha.

  • Uuu, nie ma nic lepszego od poświęcenia się bohatera…heretyka…i wywołania w ten sposób jeszcze większej tragedii (demon). Nice!