Ci, którzy zmieniają drogi V: Lord Ussax

Jeszcze przed powrotem na powierzchnię planety, Vent, Mor’Der, Kain i Schuster zajęli się szacowaniem strat i przywracaniem pokładu „Prawdy” do porządku. Po oględzinach Borgara, Vent zdecydował o terminacji psa i umieszczeniu jego zwłok w komorze hibernacyjnej. Drugą niepokojącą kwestią było zniknięcie Himlitha, który do niedawna przebywał w kapsule ratunkowej, jednak teraz nie było po nim śladu ani w kapsule, ani na pokładzie statku.

Następnie heretycy powrócili do atmosfery Morii i kontynuowali poszukiwania Ussaxa. Pierwszym przystankiem była polana na której dostrzegli trzech spaczonych Space Marines. Po ich wyglądzie łatwo było stwierdzić, że służą Nurglowi. Pęcherze, glizdy wyzierające z otworów w ciele i latające dookoła muchy były dość jednoznacznymi atrybutami. Po krótkiej rozmowie z Adeptus Astartes, grupa ruszyła dalej. Niedaleko na zachód zatrzymali się w osadzie, która wyglądała bliźniaczo podobnie do tej, w której znaleźli się kilka godzin wcześniej. Z tą różnicą, że ta nie była zniszczona przez muchy pożerające wszystko na swojej drodze, a zamieszkana przez ludzi. Także wyraźnie spaczonych, jednak wciąż ludzi. Przywódcą osady był niejaki Umbrik, starzec o licznych znamionach boga śmierci i łagodnym usposobieniu. Potwierdził słowa Kosmicznych Marines o tym, iż Ussax przemieszcza się wraz ze swym zamkiem na południowy wschód. Po skromnym poczęstunku złożonym ze zgniłych owoców, oślizgłych larw i cuchnących mazi, heretycy wyruszyli we wskazanym kierunku. W niedalekim sąsiedztwie wioski dostrzegli w podłożu dół o średnicy kilkunastu metrów i podobnej głębokości. Lecąc dalej ujrzeli kolejne, identyczne wgłębienia, które – jak się okazało – były śladami zostawionymi przez istotę, która niosła zamek Ussaxa.
Heretycy wylądowali na pancerzu gigantycznego insekta i zostali powitani przez parę Pestigorów – pokracznych stworzeń służących Panu Plag. Chwilę później poznali także samego Ussaxa, który początkowo potraktował ich z pewną rezerwą, jednak dowiedziawszy się o dokonaniach heretyków, uznał ich za godnych poddania próbie i ewentualnym udzieleniu im pomocy. Ussax powierzył bohaterom specyficzny rodzaj bomby zawierającej rój much podobnych do tych, które spotkali jeszcze niedawno na innym zakątku planety. Te miały być bardziej żądne pożywienia, zwłaszcza materii nieorganicznej. Bomba miała zostać umieszczona w podziemnym grobowcu xenos, którzy stawiali od dłuższego czasu opór siłom Ussaxa. To miało być ostateczne rozwiązanie tego problemu i ostatni niezdobyty przez czarownika bastion wroga na tej planecie. Heretycy przystali na to zadanie. Zostali na poczęstunku zaoferowanym przez Ussaxa, który składał się z rozmaitych robaków, glizd, ropiejących bulw i śluzu. Kain zyskał także błogosławieństwo Papy Nurgla, 100 kilogramów wagi oraz nową kończynę w miejsce swojej protezy.
Po posiłku heretycy udali się do wspomnianego grobowca. Na miejscu zastali nietypowy rodzaj skały, kilka ciał spaczonych Adeptus Astartes i nieprzerwaną ciszę. Wkroczyli wgłąb mauzoleum i szybko przekonali się, kto zamieszkuje jego czeluści. Były to humanoidalne szkieletopodobne maszyny. Część z nich była odziana w ludzkie skóry zerwane z ciał poległych. Jeden z nich niemal pozbawił Kaina życia podżynając mu gardło, z trzema kolejnymi Mor’Der i Vent wdali się w przepychanki i pośpiesznie zdetonowali bombę. Następnie uciekli wraz z nieprzytomnym Kainem na pokład Prawdy i odlecieli z pasażerem na gapę na kadłubie statku, który niedługo potem spadł gdzieś w leśną głuszę.
Wykonali zadanie, a czarownik Nurgla przystał na ich prośbę.