Zagraliśmy w Age of Sigmar (na sucho, przez Roll20)

Odkąd zobaczyłem u Mqati’ego próbkę możliwości Games Workshop pod postacią pięknie pomalowanych Liberatorów oszalałem na punkcie produktów tego wydawcy. Zacząłem szukać sposobów na bezbolesne powitanie w świecie modeli GW. Wśród opcji na start są świetnie planszówki, jest bardzo bogaty świat Warhammera 40.000, nawet rodzina bitewnego Władcy Pierścieni. Jest wreszcie Age of Sigmar, na temat którego opinie są podzielone tak jak opinie polityczne Polaków. Mnie ten majestatyczny świat niesamowicie ujął. Zresztą zobaczcie i oceńcie sami:

Storm of Sigmar

Niezależnie od opcji, wszystkie są dość drogie i wybór w ciemno mógłby być bardzo bolesny dla mojego portfela. Tymczasem natrafiłem na Storm of Sigmar, to mikrostarter dla dwóch graczy, który ma wszystko by obwąchać się ze światem Games Workshop. Figurki do złożenia i pomalowania, kompletną instrukcję, 4 scenariusze bitew dla zestawu, 4 warscrolle czyli reguły dla występujący w pudełku jednostek rozszerzające dla nich zasady gry oraz kostki. Czy to jednak na pewno będzie “TO” i czy zaraz nie będę tych moich figurek sprzedawał?

Po co przenosić tani starter do roll20?

Niby tylko stówka, ale pogrzebałem dokładniej i szybko okazało, że:

  1. Reguły Age of Sigmar są dostępne za darmo i po polsku
  2. Warscrolle do jednostek ze Storm of Sigmar są dostępne na stronie producenta – za darmo (inne zresztą też)
  3. Mamy wreszcie Roll20 do ogrywania RPGów online, ale uznałem, że i do próby Age of Sigmar się nada.

Zebrałem zatem wszystkie materiały, utworzyłem tokeny i makietę do gry w odpowiedniej skali. Wgrałem ten cały majdan na Roll20 i dzisiaj już zamówiłem swój egzemplarz Burzy Sigmara.

Jak się grało Sebkowi

Moje jedyne doświadczenie z bitewniakami to Warhammer: Diskwars, więc nie miałem wielkich uprzedzeń do naszego eksperymentu. Po pierwszej wymianie ciosów wiedziałem już, że tę grę trzeba pokochać. Rozrywka jest przednia, nieprzewidywalna i nie stanowi tylko durnego wygrzewu z tulaniem kostek. Reguły są zwięzłe (4 strony) i opisane na zasadzie sit & play. Jest przynajmniej kilka możliwych podejść jednostkami pod przeciwnika. Możemy przeczekać, szarżować, rozdzielić nasze oddziały, wreszcie poświęcić je w przypadku wojowników Khorne’a. Niektóre ataki lub obrony daje się przerzucić w określonych okolicznościach. Generałowie inspirują swoją obecnością co stwarza dodatkowe możliwości taktyczne. Wojowników Khorne’a czasem warto poświęcić. A to tylko niewielki ułamek i ledwie 4 typy jednostek zamknięte w oryginale w niewielkim pudełku.

Jak się grało Mqati’emu

Moje pierwsze figurkowe zetknięcie z GW to wspomniani przez Sebka Liberatorzy Sigmara, których kupiłem w zestawie z farbkami i pędzelkiem (tak zwany paint set). Szczerze odradzam zakup takiego zestawu… człowiek od razu chcę kupić kolejne figurki i kolejne, a potem może inną frakcję.. To jednak tylko figurki, pozostaje jeszcze kwestia samego systemu AoS. Faktycznie jest on bardzo przystępny dla początkujących a jednocześnie już po pierwszej potyczce widać, że jest w nim sporo miejsca do taktycznego kombinowania. Na pewno istotne znaczenie dla przebiegu poszczególnych faz ataku ma to czy sprzyjają nam kości. Wprowadzono jednak kilka ciekawych mechanizmów, jak np. przerzuty jeśli w naszym oddziale jest odpowiednia jednostka, nie skazuje nas tylko łaskę losu. Byłem bardzo mile zaskoczony rozgrywką przez Roll20 i myślę, że jest to ciekawa opcja by sprawdzić czy system nam podejdzie zanim wyłożymy pieniądze na pierwsze figurki… i kolejne…

Podsumowanie

Nie mogę doczekać się gdy Storm of Sigmar przyjedzie do mnie. Zacieram ręce na składanie i malowanie figurek oraz za grę – rzecz jasna.

Jeśli też chcesz spróbować Age of Sigmar bez dodatkowych kosztów i poznać więcej kulis naszej rozgrywki – daj znać, zbierzemy wszystkie niezbędne pliki i opowiemy jak ich użyć w formie eleganckiego tutorialu.

  • A czemu po hexach?

    • Dla wygodniejszego liczenia odległości. 1 hex = 1 cal.

      • Masz linijkę w R20, klasyczną jak bitewniakowcowi przystało ;)

        • Wybraliśmy rozwiązanie, które dla nas było wygodniejsze i sprawdza się – uwierz. Zabawy z miarką zostawię sobie do czasu postawienia figurek na stole.

  • Wg mnie taka seria wpisów w stylu „od zera do roll20 mastera” byłaby bardzo przydatna dla ludzi, którzy chcieliby zacząć przygodę z tym narzędziem i poszukują wskazówek, jak go najlepiej używać.

    • Brzmi bardzo dobrze, jeśli czas pozwoli z pewnością pokuszę się o podzielenie swoimi spostrzeżeniami na te temat.