Legenda Khor’aruk – wstęp do kampanii

– Dorzuć łaskawie drew do ognia i podaj mi piwa, coby gardziel mi nie oschła podczas mówienia. – stary krasnolud pociągnął solidny łyk ze spienionego kufla. Cisza była tak przejmująca, że słychać było korniki drążące korytarze w zmurszałych belkach karczmy. Trzask ognia. Świerszcze. Goście wstrzymali oddech nadstawiając uszu.

– Działo się to jeszcze przed Erą Awatarów. Czasy miecza i młota formowały nowe miasta, a krew znaczyła granice państw. W samym sercu Gór Grzbietu Świata dziad mojego dziada wespół ze swymi braćmi wznieśli najpiękniejsze z miast krasnoludów. Wydrążone w żywej skale budynki i ulice wwiercały się z każdym rokiem coraz bardziej wgłąb ziemi. Całe pokolenia, zachwycone pięknem pracy swoich rąk, nie ustawały w wysiłkach tworząc labirynty podziemnych siedzib i osiedli. Z czasem twarde skały ujawniły swe drogocenne sekrety: pokłady złota, srebra i drogich kruszców. Dziś dzieła rzemiosła tamtych dni zdobią korony największych głów Fearunu.

Khor’aruk – Serce Gór – było piękną stolicą, otwartą na powierzchni i pełnym tajemnic wewnątrz szczytów. Miejsce to ukształtowało miłość krasnoludów do kamiennego rzemiosła. Chwała Khor’aruk nie mogła jednak być wieczna. Krasnoludy zachwycone swymi osiągnięciami przestały zauważać, że ich kilofy dawno sięgnęły zbyt głęboko, a korytarze naruszyły domeny stworzeń należących do świata wiecznego cienia. Pierwsze ostrzeżenie, gigantyczne tąpnięcie, które wstrząsnęło całym miastem, rozdarło szczyty i pogrążyło stolicę w objęciach gór, nie było wystarczające dla wszystkich. Odżyły dawne konflikty i waśnie. Bracia krwi zgromadzeni wśród swoich przywódców, podzielili się na klany i ruszyli w poszukiwaniu nowych siedzib. Tylko nieliczni zostali w podziemnych salach. Przezwano ich Ostatnim Klanem, choć w istotnie było to wiele linii różnej krwi.

– Miasto na powierzchni opustoszało. Ulice i resztki budynków wkrótce zaludnili dzicy orkowie i szczepy goblinów. Był to początek wojny podjazdowej „Między Górą a Dołem”, która doprowadziła do drugiego tąpnięcia. Chcąc bronić się przed falami wrogów krasnoludy zaczęły wysadzać korytarze i ścieżki prowadzące wgłąb ich królestw. Trzecie tąpnięcie pochłonęło miasto całkowicie. Z wierzchniej części pozostały gruzy, zapomniano o wejściach i sekretnych szybach, a wnętrze zatraciło swą architekturę tworząc plątaninę ruin, zapadniętych poziomów i zmiażdżonych sal. Wkrótce odkryto, że hale Khor’aruk wniesiono na gnieździe Mhornar’duma zwanego dziś Cieniem Chaosu. Smoka, którego ciało uformował cień i płomień z odległych planów astralnych. Bestia wiła się w swym gnieździe poruszając góry, aż w końcu cieniste cielsko przedostało się do serca stolicy. Na wpół rzeczywisty, ciemniejszy od nocy gad, siał popłoch wśród zdziesiątkowanych krasnoludów. Niszczył wszystko co napotkał rozpaczliwie próbując przedostać się do ku światłu. Klasyczna broń nie dawała rady magicznemu stworzeniu, nawet w rękach najdzielniejszych z krasnoludzkich braci. Legenda głosi, że w rozpaczliwym zrywie wykuto oręż, z którego pomocą udało się przegnać bestię i zapieczętować w jej gnieździe, razem z niemal wszystkimi z Ostatniego Klanu. Przeżył tylko jeden. Tego dnia miał bowiem narodzić się Potomek, ojciec przyszłego króla, który zjednoczy rozproszone klany i podniesie miasto z ruin.

– Prawda o tych czynach leży zagrzebana głęboko w pustych korytarzach Khor’aruk nazywanych dzisiaj Trzewiami Krain…

*

Jest to wstęp do autorskiej kampanii D&D, przearanżowanej na potrzeby gry planszowej Wrath Of Ashardalon, którą będziemy testować przy okazji Stołu Otwartego #1