Zjednoczenie

W poprzednim odcinku

Wszyscy z trwogą spoglądali na Jihara, który trzymał w ręku nieprzytomnego człowieka będącego kluczowym elementem całego wielkiego planu. Przez chwilę każdy zastanawiał się, co by się wydarzyło, gdyby czempion zabił blanka tu i teraz. Zamiast tego, odłożył go do sarkofagu kapsuły hibernacyjnej, zamknął ją, a następnie skierował swoje ciężkie kroki wgłąb statku, ku ładowni. W akompaniamencie sporadycznych odgłosów wydawanych przez płomieńce, którymi były jego ramiona, podążył za czempionem Aeneas, a właściwie istota, która pozostawała jego niegdysiejszym ciałem. Za nimi poszedł Ulrickus, będący jedyną osobą z grupy, która czuła się wystarczająco pewnie w obecności Lorda Chaosu.

Gdy drzwi zasunęły się za spaczonym marine, jeszcze przez chwilę nikt się nie odzywał. Hieronymus Schuster przeszedł kilka kroków i zasiadł w fotelu u szczytu dużego metalowego stołu w rogu pomieszczenia. Kładąc dłonie na blacie, nabrał głośno powietrza. Widać było po nim, jak i po wszystkich obecnych, że spotkanie z Jiharem odcisnęło na nich swoje piętno, nie tylko w postaci mutacji. W końcu Schuster odezwał się:

– Zatem mamy blanka. Pierwszy z potężnych psykerów jest z nami. Jesteśmy już bardzo blisko celu naszej misji.

Reszta heretyków zajęła miejsca na ławach po obu bokach stołu. Vent stał obok na trzech metalowych odnóżach, zaś Hugo, który najmocniej odczuł skutki konfrontacji z Jiharem, odpoczywał na koi w sypialnianej części statku. W drugim końcu pomieszczenia, w jednej z kapsuł hibernacyjnych Rigo Vanden trwał w stanie śpiączki. Jednocześnie jego ciało regenerowało się ze śmiertelnych ran, które odniósł w walce z mutantami z więzienia Tenebris na Vanatu.

– Nim podejmiemy kolejne kroki, musimy przemyśleć, gdzie i jak je postawić. Musimy zwerbować jeszcze trzech czarowników podobnych Jiharowi. Pierwszy z nich to wyznawca Nurgle’a, Ussax, zwany Panem Plag. Był jednym z głównych psykerów służących samemu Mortarionowi. Wiem, że ukrywa się gdzieś wewnątrz Oka Terroru, na jednej z planet i prowadzi swoje eksperymenty. Podejrzewam, że zwerbowanie go nie będzie niczym prostym. Ma własne cele i jego ideologia jest rozbieżna z naszą, ale chyba nie mamy wyboru – tu Schuster znów wziął głęboki oddech i rozkładając przed sobą swój notes, kontynuował:

– Drugi z czarowników to czciciel Khorne’a. Jest to o tyle nietuzinkowy przypadek, że – jak wszyscy wiemy – Khorne brzydzi się magią i psykerami. Jednak ów zyskał błogosławieństwo boga wojny składając mu liczne krwawe ofiary. Nazywał się Sindri Myr. „Nazywał”, ponieważ został pokonany, już jako demon, przez Krwawe Kruki. Wierzę jednak, że pozostawił po sobie akolitę, który musiał przejąć wiedzę i talenty swojego mentora. Oby. Jakkolwiek by nie było, przekonanie go będzie trudne, bowiem agenda Khorne’a i Tzeentcha to dwie bardzo odległe sobie kwestie. Jednak to nie przekonanie czciciela boga wojny będzie naszym najtrudniejszym zadaniem… – tu Schuster zawiesił głos.

– Po pierwsze, nie mamy kandydata reprezentującego Tzeentcha. Do pewnego momentu sądziłem, że to Heberus nim będzie. Kiedy jednak zniknął w Immaterium, jasnym stało się, że musimy radzić sobie bez niego. Pocieszeniem jest jednak fakt, że znalezienie potężnego psykera, który oddaje cześć Tzeentchowi powinno być stosunkowo proste – westchnął.

– Jest jednak coś jeszcze. Sam rytuał. Problemem jest to, że spowoduje on wystawienie wszystkich na gigantyczną dawkę spaczenia i możemy nie dożyć nawet połowy obrzędu. Dlatego będziemy potrzebować czegoś, co zapewni nam przynajmniej chwilową odporność na oddziaływanie Osnowy i uchroni nas od zamiany w pomioty Chaosu. Mam już pewien pomysł, ale myślę, że możemy się na tym skupić, gdy będziemy mieli już zebranych wszystkich czarowników potrzebnych do rytuału – Schuster zaczął się podnosić z krzesła – W pierwszej kolejności jednak udamy się do Oka Terroru. Mam tam małe przytulne gniazdko, w którym zakwaterujemy naszych gości honorowych. Macie jakieś pytania, lub sugestie?

  • Żadnych, Panie Shuster. Jestem morderczo ciekaw, jak *to* jest być w Oku Terroru – mój ogon merda ze zniecierpliwienia.

    • Zawau

      -Zdecydowanie spokojniej niż w Imperium, gdzie musisz uważać na każdy swój krok, Mor’Der.

  • Doc

    Ventowi zaświeciły się wszystkie okulary. Nie może się doczekać, by odetchnąć w stałej kryjówce.