Per Aspera ad Astra – cz. 3

 

W poprzednim odcinku

Moi Akolici. Przed Wami kolejny etap planu Wielkiego Konspiratora. Gdy dotrzecie na planetę niewolników, pochwycicie nieskalanego. Pamiętajcie, że jest on mi… nam potrzebny do rytuału żywy, we względnie dobrym stanie. Jeśli umrze przed zakończeniem rytuału, nasz trud pójdzie na marne. Czuli na osnowę go dostrzegą. Pozostali muszą mieć szeroko otwarte oczy…

Moi Akolici. Pokładam w Was wielką nadzieję. Dlatego oferuję Wam też pewną transakcję. Księga Jednej Prawdy jest potężnym artefaktem, jednak jej moc nieuchronnie słabnie. Aura Imperialnych świętych, psioników i innych wyznawców fałszywego boga nadwątla mistyczną powłokę Księgi. Stąd moja propozycja: za odrobinę Waszych esencji, będę w stanie wzmocnić Księgę. W zamian oferuję Wam odrobinę… mojej esencji. 

Akolici przyjęli propozycję demona, zyskując nowe dary od mrocznych bogów. Po chwili, Prawda opuściła wymiar Immaterium i znalazła się w układzie gwiezdnym, w którym jest także Vanatu oraz Hyrik V.

Mor’Der poczuł dziwny ból u podstawy kręgosłupa. Wokół Venta z kolei zaczęła unosić się osobliwa woń, przywodząca na myśl siarkę albo nawet i samo piekło. Tworzyło to dziwną mieszankę w połączeniu z jego ciałem, które zdawało się być coraz mniej ludzkie, a coraz bardziej mechaniczne. Z kolei Himlith usłyszał w swojej głowie dziwny, obcy głos pytający: gdzie jestem? Nawigator poczuł się tym zaniepokojony, tym bardziej, że nigdy nie musiał się lękać utraty władzy nad swoim zahartowanym i potężnym umysłem. Kain zaś drgnął, gdy poczuł w swoim ciele coś dziwnego. Jakby pustkę…


Przed drużyną unosił się Vulgrim, który przemawiał do swoich akolitów. Kiedy skończył, rozpłynął się niczym mgła. Wszyscy skierowali się w stronę kokpitu statku i zaczęli przygotowywać do zejścia na planety, które niebawem mieli odwiedzić. W pierwszej kolejności przystanęli na orbicie Hyrik V, na którym spoczywały szczątki Czempiona Slaanesha – Jihara. Lynch oraz Gott wpierw pożegnali się z resztą sekty, a następnie weszli do kapsuły i zostali zrzuceni na powierzchnię planety. Kolejnym przystankiem było Vanatu, więzienna planeta, na której bohaterowie mieli odnaleźć blanka. Gdy zbliżyli się do planety, zainteresowała się nimi stacjonująca tam załoga krążownika imperialnego. Hieronymus Schuster zapewnił imperialistów, że na planetę wysyłani są więźniowie w desantowcu. Bohaterowie wyruszyli na powierzchnię Vanatu statkiem Prochy Albusa i po krótkim rekonesansie wylądowali przy największym kompleksie więziennym w okolicy – Crepusculum. Pierwsza próba wejścia do więzienia zakończyła się niepowodzeniem, tubylcy nie chcieli wpuścić heretyków bez złożenia broni i upewnili się w tym gdy zobaczyli ich mutacje z bliska. Grupa udała się wówczas w ślad za inną grupą, którą widzieli podczas lądowania – kilku osób idących w stronę okolicznego lasu. Podczas wędrówki po lesie natknęli się na garstkę dzikich ludzi uzbrojonych w tomahawki i dzidy, których szybko pozbawili życia. Kain w międzyczasie dostrzegł skutki mutacji, które nabył podczas spotkania z Vulgrimem. Zanik palców prawej dłoni oraz niemożliwy do zaspokojenia głód. Po wyjściu z drugiej strony lasu grupa postanowiła zawrócić do miejsca, w którym uprzednio lądowała. Gdy zobaczyli, że kilka osób kręci się przy statku, Mor’Der ich zabił, podobnie jak kolejnych dwóch znajdujących się wewnątrz budynku. Ostatecznie, zostali wpuszczeni do środka na polecenie kogoś z wewnątrz. Wsiedli do windy, która zawiozła ich do podziemi.