Per Aspera ad Astra – cz. 2

vanatu

W poprzednim odcinku

Bohaterowie po trudach i stratach związanych z lotem przez Osnowę docierają do celu swej podróży – planety Vanatu. To tutaj mają pochwycić Blanka, który jest głównym składnikiem potężnego rytuału jaki mają przeprowadzić w przyszłości.

W tym wpisie pojawi się też fabularne podsumowanie sesji.


Drużyna oszacowała straty w ludziach i przygotowała się do wejścia w atmosferę Vanatu. Kiedy już byli na powierzchni planety, dostrzegli, że toczy się na niej regularna wojna. Co jakiś czas na horyzoncie widać rozbłyski wybuchów, ponadto stale rozbrzmiewały w powietrzu odgłosy wystrzałów. To Gwardia Imperialna ścierała się z dziką ludnością planety. Po wypatrzeniu bezpiecznego terenu, drużyna zdecydowała się wylądować w jednym spokojnym zakątku, w którym znalazło się wystarczająco dużo miejsca dla statku. Po wstępnych oględzinach dostrzegli grupę gwardzistów, którzy utworzyli niewielki obóz wśród ruin jakiejś osady. Mor’Derowi udało się podsłuchać rozmowę między żołnierzami, w której do jednego z nich zwrócono się per Vanden. Nagle dookoła pojawiła się grupa dzikich, którzy byli uzbrojeni w noże i kusze. Rozpoczęła się wymiana ognia między bohaterami, gwardzistami i dzikimi. Walka była długa i zażarta, jednak kultyści w asyście gwardii wybili dzikusów. Po wymianie informacji między gwardzistami i częścią drużyny (Himlith postanowił się ukryć, by swoją niepokojącą aparycją nie wzbudzić agresji gwardzistów) stało się coś nieprzewidzianego: żołnierz podający się za Rigo Vandena został zmiażdżony kilkumetrowym odnóżem wielkiej istoty podobnej do tych, z którymi bohaterowie walczyli kilka godzin wcześniej na statku podczas lotu przez Immaterium. Niebo zasnuły ciemne gęste chmury, zza których wynurzyła się gigantyczna zielonkawa sfera, która zaczęła się zbliżać do powierzchni planety. Vent, Mor’Der, Kain i Himlith przebudzili się na pokładzie „Prawdy”. Hieronymus Schuster zakomunikował, że za chwilę wychodzą z Osnowy i udał się do ładowni. Chwilę później, wszyscy stali tam naprzeciwko Vulgrima, który powitał swoich akolitów tymi słowami:

Moi Akolici. Przed Wami kolejny etap planu Wielkiego Konspiratora. Gdy dotrzecie na planetę niewolników, pochwycicie nieskalanego. Pamiętajcie, że jest on mi… nam potrzebny do rytuału żywy, we względnie dobrym stanie. Jeśli umrze przed zakończeniem rytuału, nasz trud pójdzie na marne. Czuli na osnowę go dostrzegą. Pozostali muszą mieć szeroko otwarte oczy…

Moi Akolici. Pokładam w Was wielką nadzieję. Dlatego oferuję Wam też pewną transakcję. Księga Jednej Prawdy jest potężnym artefaktem, jednak jej moc nieuchronnie słabnie. Aura Imperialnych świętych, psioników i innych wyznawców fałszywego boga nadwątla mistyczną powłokę Księgi. Stąd moja propozycja: za odrobinę Waszych esencji, będę w stanie wzmocnić Księgę. W zamian oferuję Wam odrobinę… mojej esencji. 

Akolici przyjęli propozycję demona, zyskując nowe dary od mrocznych bogów. Po chwili, Prawda opuściła wymiar Immaterium i znalazła się w układzie gwiezdnym, w którym jest także Vanatu oraz Hyrik V.

  • Heretykujemy jutro?

    • Zawau

      Ay, inaczej bym zapowiedzi nie wstawiał! : D

      • Niezbadane bywają wyroki Chaosu. Do zo jutro w takim razie.

  • Bardzo dobre spotkanie! Apeluję o mniejszą ilość przeciwników na sesję :D

    • Zawau

      Tak będzie, po prostu eksperymentowałem z mechaniką i obczajałem jak dynamiczne są walki w tym Black Crusade.