Per Aspera ad Astra

warpstorm_

Po długiej przerwie wracamy do Black Crusade. Po zawiązaniu współpracy z innymi kultystami Chaosu, bohaterowie wyruszają w stronę Vanatu – więziennej (niegdyś) planety, na której mają zlokalizować i pozyskać człowieka imieniem Rigo Vanden – blanka, który jest głównym składnikiem potężnego rytuału mającego przeważyć szalę w wojnie Chaosu z Imperium. Oprócz niego, potrzebują nakłonić do rytuału jeszcze kilku potężnych psykerów, po jednym reprezentancie dla każdego z bogów Chaosu. Czy mroczni bogowie będą im sprzyjali?


Bohaterowie wyruszyli z siedziby w stronę portu kosmicznego. Po przedostaniu się do hangarów, użyli obu statków by wydostać się z ula. Umknęli tuż przed obławą gwardii imperialnej dowodzonej przez dwóch Inkwizytorów. Po opuszczeniu planety, zadokowali „Prochy Albusa” wewnątrz „Prawdy”. Gdy wszyscy byli już zgromadzeni na statku, przedyskutowali plan pochwycenia blanka i odprawienia rytuału. Następnie statek wkroczył w Otchłań. Wszyscy udali się na spoczynek, bądź odpoczywali w fotelach pilotów. Nagle Lorenzo został zbudzony przez dziwne odczucie. Otworzył oczy i ujrzał Blocka – tego samego akolitę, którego zabił przed kilkoma tygodniami, po tym jak został ożywiony przez Vulgrima. Gdy ruszył za nim do ładowni, zobaczył tam gigantycznego potwora próbującego wtargnąć do wnętrza statku przez otwartą śluzę. Zrobiło to na nim na tyle spore wrażenie, że nieomal wyciągnął broń przeciwko swoim towarzyszom. Zaraz potem sprawy przybrały jeszcze gorszy obrót, gdy Ulrickus gołą ręką zabił Hieronymusa Schustera na oczach zgromadzonych. Spaczony Marine bez cienia skruchy ruszył wgłąb statku. Kilka minut później bohaterowie znaleźli martwego Siddela w jednej z kapsuł ewakuacyjnych. Jego ciało nosiło ślady oparzeń, zaś w przeciwległej kapsule siedział Lynch i rozmawiał ze swoją płonącą ręką. Nikt nie zwracał większej uwagi na Cilię, która powoli, skrupulatnie i metodycznie dokonywała sekcji własnego przedramienia. Podobnie Gott i Hugo, którzy spali niewzruszeni niczym co działo się na statku. W pewnym momencie, ze wszystkich zakątków pojazdu zaczęły się wyłaniać małe, acz odstręczające stworzenia podobne do ludzkich dłoni ale posiadające komplet krzywych zębów. Rozgorzała zażarta walka między pasażerami statku, a intruzami. Stworzenia były jednak kruche i słabe, więc nie stanowiły większego zagrożenia. W pewnym momencie zdematerializowały się, gdyż statek opuścił wymiar Chaosu i znalazł się przy orbicie celu ich podróży – Vanatu.

  • Czyli porządkując. Ci co zginęli na pokładzie statku…nie żyją?!

    • Zawau

      „A kto umarł ten nie żyje”

  • Spoko sesja. Zwłaszcza pomysł z „łapkami” i ogólnie całym skokiem przypadł mi do gustu. Wreszcie będzie można zając się blankiem co uważam z wyraźny i oczekiwany progres naszej misji. Do następnego razu!