Narodziny mizantropijnego boga – podsumowanie sesji

Nie pamiętam kiedy ostatnio coś prowadziłem, ale było tak dawno temu, że dziś czułem się, jakbym był MG po raz pierwszy w życiu. I jak się nad tym zastanowię, to była to chyba jedna z lepszych sesji, które miałem okazję przygotować. Szczególnie pod kątem poczucia humoru (śmialiśmy się bardzo często), sandboxowiej struktury scenariusza i finału, który był w bardzo poważnym tonie.

fccc3829b9f0097a9dc45ddbadc7e9a5

Skrót wydarzeń

Bohaterowie po długich tygodniach podróży trafiają do Praag, miasta na przysłowiowym końcu Ambientu. Miasto jak miasto, ale jeśli ktoś zadziera z niziołkami to czeka go smutny los. Mają odnaleźć tutaj Mirabelle – trubadura słynną na cały kontynent. Podobnie jak oni, Mirabelle pracuje na zlecenie Szachistów – tajemniczego stowarzyszenia, które decyduje o losie całego Ambientu z tylnego siedzenia.

Mirabelle poznają w nietypowych okolicznościach – w zdewastowanej i pełnej trupów karczmie. Okazało się, że kobieta ścigana jest przez tutejszego mafiosę, Ura Hyldera. Ten szukał zemsty na niej za śmierć swego brata, Ara. Ponieważ posiada ona dalsze rozkazy dla Drużyny, a jednocześnie ma inne zadania, w których przeszkadza jej wyrok śmierci nadany przez Hyldera, prosi bohaterów o pomoc w rozwiązaniu jej problemu.

Bohaterowie podejmują próbę i postanawiają przeniknąć do organizacji Hyldera, żeby zyskać jego zaufanie, a następnie pozbyć się go. Udają się do „Pijanego w trupa”, portowej karczmy, gdzie znajdą Vandalahana, jednego z ludzi Uldera. Okazuje się, że potrzebuje on pomocy przy zmierzającym do miasta transporcie dla Ura. Na jego drodze stoją niziołki zarządzające ruchem na moście. Hylder ma z nimi na pieńku, a karawana jest tak ważna, że za wszelką cenę musi przedostać się na drugą stronę mostu.

Bohaterowie rozpoczynają snuć skomplikowaną intrygę, której finał to otrucie oddziału niziołków i ich śmierć w straszliwych konwulsjach trucizny i płomieni. Karawana dociera na do Praag, a towarzysząca jej aura nie budzi pozytywnych emocji.

Razem z przesyłką trafiają przed oblicze Ura Hyldera. Ten proponuje im udział w „cudzie życia”. W komnacie pełnej akolitów jest też martwe ciało brata Hyldera, Ara. Okazuje się, że karawana wiozła esencję mizantropijnego boga, którą to Ur postanowił wtłoczyć w zwłoki zabitego krewniaka. Kilka chwil później Ar przebudza się już jako reinkarnacja zapomnianego boga i…zabija Ura. Jeden z bohaterów postanawia brać nogi za pas, inni dołączają do boga i postanawiają mu służyć.

Czyżby walka o ocalenie Ambientu przed kolejnym kataklizmem właśnie się rozpoczęła?

Bohaterowie dramatu:

  • Vermilion, elfi złodziej, nie dołączył do mizantropijnego boga.
  • Ezeb, człowiek – wojownik. Champion mizantropijnego boga.
  • Ter Perkins, niziołek – piromanta. Champion mizantropijnego boga.
  • Lucanus, człowiek – upadły paladyn. Champion mizantropijnego boga.

Scenariusz do przeczytania TUTAJ.

Co się może zdarzyć dalej?

Vermilion dociera do Mirabelle i ta przekazuje mu dalsze rozkazy od Szachistów. Czy mają one cokolwiek wspólnego z wątkiem mizantropijnego boga? Trudno stwierdzić. Faktem jest, że konwencja zażarła i chcemy grać dalej.

Prawnodobnie wrócimy do Ambientu w czerwcu na mechanice DnD 5.0. Czytajcie zasady, twórzcie nowe postaci.

Będziemy w kontakcie!

Dzięki za dziś!

 

  • Zawau

    Albo głód grania robi swoje, albo sesja była bardzo spoko. Jak to powiedzieliśmy przy stole, proporcja heheszków i powagi była idealna, przeklęte Praag jako piaskownica się sprawdziło, zwieńczenie sesji bardzo miodne. Grajmy dalej. Czy gdybyśmy wszyscy wybrali służbę mizantropijnemu bogu to byśmy byli takimi półbogami natchnionymi jego mocą?