Tantalia

Wtedy to noc stała się dniem a dzień stał się nocą.

Najpierw Słońce niesione przez boga Saana, przygasło, rzucając blady strach na mieszkańców Tantalii. Kiedy opary Miodu spowiły niebieskim dymem ołtarze ofiarne, te spłynęły krwią na przebłaganie boga śmierci i wojny. Kiedy kapłani wołali do niego, Kaan postanowił objawić się w postaci ognia, lecącego z otchłani niebios na spotkanie boga Storma, opiekuna mórz i oceanów.

Mędrcy dostrzegli zaćmienie słońca z tarasów obserwatorium na szczycie wierzy w Siedzibie Głównej Masów. Masowie prowadzili obliczenia na podstawie obserwacji nieba i spodziewali się tego od dawna. Kometa, która pojawiła się po nim, w środku nocy była jednak wielkim zaskoczeniem. Tego samego pamiętnego wieczoru, ukochany przez wszystkich, miłościwie panujący król Zauzagi wydał swoje ostatnie tchnienie, a świadkowie, czuwający u jego łoża zgodnie opowiadali, jak to w momencie odejścia, król miał twarz rozjaśnioną, jakby w obliczu nieobjętego zmysłami szczęścia. W oczach króla odbił się blask Ognia Kaana, by zgasnąć wraz z tchnieniem bogini Erry na zawsze.

Koronacja młodego księcia Patriusza nastąpiła tydzień później. Przyjął koronę, jako prawowity spadkobierca tronu. Wieść o rozmachu festynu, organizowanego w stolicy obiegła w lot cały kraj. To był dobry rok. Bogini Pacia obrodziła w tym roku w Miód, a kopalnie w górach Q’ad dostarczały rekordowe ilości drogocennej rudy. Możni szukając możliwości do uczczenia zbiorów, tak samo jak dla powitania nowego króla, ściągali z najdalszych zakątków, aby uczestniczyć w ucztach i biesiadowaniu. Gdy sakwy przy pasach Możnych Tantalów stały się niepokojąco lekkie, opuścili stolicę, która kolejny tydzień dochodziła do siebie.

Niepokój wzbudził jedynie widok obco wyglądającego statku, który zawinął do Koronnej Przystani w dokach Dzielnicy Portowej Taairu 10 dni od koronacji. Luksusowa jednostka, jakiej nie powstydziłby się żaden z władców Krajów Północnego Kontynentu nosiła kolory Cesarstwa Lirgonu.

W tym samym czasie, przez wąskie, ciemne uliczki stolicy przemknął kordon straży koronnej, eskortujący najwyższego rangą Masa. Szli szybko, nie chcieli aby ich zauważono, co tym bardziej zainteresowało przechodniów.

Do zamku zmierzał też osobiście Mistrz Cechów, najbogatszy z Tantalów. Co ciekawe, szedł piechotą – sam, bez otoczenia sług czy straży.

Na przystani w porcie wojskowym, pracownicy stoczni najbardziej wysuniętej na wschód naliczyli 20 masztów okrętów wojennych w pełnym uzbrojeniu, wraz z Wielką Galerą króla Tantalii, wypływające na otwarte morze. To niecodzienny widok. Zazwyczaj widywało się 6 – 7  masztów. Tego dnia wszystko działo się inaczej. Robotnicy przystawali, zdejmowali czapki i machali do wojskowych. Żołnierze nie odpowiedzieli. Zawsze odpowiadali…

 

DSC_0406

 

Witam serdecznie i zapraszam do świata Tantalów. Dzielnych, uparych a czasem przesądnych lub też podstępnych i nieufnych ludzi, zamieszkujących półwysep najbardziej wysunięty na wschód Kontynentu Północnego.

Świat jest w całości mój (oczywiście dziękuję panu Z. za służenie mi radą). Nie piszę tego aby się chwalić, ale żeby uzmysłowić bardziej doświadczonym kolegom, iż za wszelkie potknięcia i niekonsekwencje biorę pełną odpowiedzialność. Wykorzystałem tutaj projekt, który przeszufladował sam nie wiem ile lat, aż do momentu w którym postanowiłem przekuć go na tło sesji w takiej formie jaką niebawem mam nadzieję zaprezentować. Proszę się nie zrazić ilością nazw i imion. Poza tym co mamy na mapie i paru innych miejscach nie dojdzie zbyt wiele… chyba.

Do zabawy zapraszam cztery osoby.

Więcej szczegółów wkrótce.

Pozdrawiam

Junak

  • Zawau

    Masz mój miecz.

  • Zdecydowanie ilość nazw jest przytłaczająca. In plus, czytając tekst bardzo kojarzył mi się z „Malazańską księgą poległych”. Nie wiem czy czytałeś. Jak nie, to być może warto się zakręcić wokół tego tytułu. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń.

    • Junak

      Uspokajam – nawiązania do religii, bóstw, wierzeń itp. właściwie zamykają się w tym tekście. Uznałem, że jest to potrzebne na początku, gdyż jako Możni, będziemy raczej racjonalnie podchodzić do świata i wydarzeń, ale jako Gońcy, będziemy drżeć przed gniewem Kaana.

      • Jak o tym piszesz to odzywa się moja przewrotna natura, która teraz chce zagrać bogobojnym możnym i mającym wyje… na wszystko kurierem. :P

        Zobaczymy.

        • Junak

          a proszę bardzo! :D