Matka ostatniego siódmego syna

Bitwa wisiała już w powietrzu. Oddziały wroga zajęły pozycje i uformowały szyki. Wydawało się, że ta piekielna tłuszcz pochłaniała promienie słońca samą swoją obecnością. Te blakły i sprawiały, że dzień stawał się ciemniejszy niż w rzeczywistości. Wichura wyła żałobną pieśń, a morale pośród Imperialnej Gwardii topniało z każdą chwilą. Imperator był tego świadom. Wiedział też, że ta bitwa zdecyduje o losach Wszechświata na nadchodzące milenia.

-Opowiedz mi o niej… – Quintus wiedział, że bóg-Imperator poprosi go to. Zawsze tak robił przed każdą bitwą, która mogła być jego ostatnią. Strażnik zastanowił się od czego by tu zacząć opowieść, chociaż i tak znał tylko jeden jej początek.
– Spotkaliśmy Ganimę na „Zielonej Galerze”. Kilka dni po tym, jak Qryg zostało ostatecznie zniszczone – strażnik zauważył na twarzy Imperatora grymas smutku i złości. Zaschło mu w gardle. W komnacie nagle zrobiła się bardzo napięta atmosfera. Za każdym razem, gdy wracał w opowieściach do tamtych dni, serce boga-Imperatora cierpiało na myśl o utracie swojego rodzinnego domu.
– Cineris… – wyszeptał – teraz jest tutaj – gestem wskazał zimową krainę, która roztaczała się z okna jego komnaty. Była absolutnym przeciwieństwem planety, z której pochodził. Tam rządziła pustynia. Tutaj góry i śnieg. Quintus czekał cierpliwie, aż Imperator wróci myślami do ich rozmowy. Gdy wreszcie to nastąpiło, kontynuował.
– Twoja matka była kobietą o niezwykłej urodzie, panie. Jesteś do niej bardzo podobny. Może poza oczami, które odziedziczyłeś po ojcu i jego cineryjskich przodkach. Gdy ją pierwszy raz zobaczyliśmy była już w zaawansowanej ciąży z tobą. To była kwestia dni. Może kilku tygodni. Pomimo jej stanu nadal potrafiła być… niebezpieczna.

Imperatora cieszyły te słowa. Nie znał swojej matki. Słyszał tylko o niej z opowieści Quintusa i Atellusa, zanim ten drugi jeszcze do końca nie postradał swych zmysłów. Myślał też o swojej prababce. Kobiecie tak bardzo oczernionej przez Imperium i Wielkich Lordów, że w zasadzie powinien się wstydzić za to, kim był i skąd pochodził. Coś jednak mówiło mu, że prawda jest zupełnie inna. Przez całe życie ta myśl napędzała go do działania i dziś… doprowadziła go do tego miejsca. Do momentu, w którym albo wygra wszystko, albo przegra z kretesem.

– Pamiętam, że nigdy nie zdradziła nam swojego prawdziwego pochodzenia, ani nazwiska. Z wiadomych względów – kontynuował opowieść Quintus. – Dopiero potem dowiedzieliśmy się wszystkiego od Atellusa. Dla Zuriela była to znacznie ważniejsza informacja niż dla mnie. Zważywszy na jego ojca, bohatera Imperium – strażnik machnął ręką ze zrezygnowaniem. Tamte wydarzenia zupełnie go nie dotyczyły. Nie znał szczegółów, motywów i konkretnych powodów. Zuriel nigdy specjalnie o tym nie opowiadał.
– Ganima przybyła na Qryg pięć lat przed nami. Przydzielona to sekcji zadań specjalnych prowadziła dywersję za liniami Orków. Odpowiadała też za kontakty między Imperium a cineryjskimi wojownikami. Tak właśnie poznała twojego ojca…
– Nazywał się Karaduul. Był jednym z nielicznych wodzów, którzy przeżyli pierwszy najazd Orków. Przeprowadził swoich ludzi przez Dolinę Ognia, aż po Kres Pustyni. Tam odnalazł zapomnianą oazę i założył nową stolicę Cineris. Ukrytą pośród wydm i względnie bezpieczną przed orczą nawałnicą.

To były czasy wielkiego niepokoju i głodu dla jego ludu. Ale przetrwali i rozkwitli pod orczym butem. Twój ojciec na nowo rozpoczął cykl i w ten oto sposób narodziłeś się ty, mój panie. Siódmy syn siódmego syna. Wprawdzie z innej matki, kobiety która nie należała do pustyni, ale w obliczu ślepych reguł miłości, dawne prawa i obyczaje stają się równie ślepe.

– Dobrze powiedziane, Quintusie – strażnik skinął w podziękowaniu głową i kontynuował.
– Ganima przybyła na Cineris nie dla Imperium, ani żeby przelewać krew zielonoskórych. Wiodła ją jej własna ambicja i obsesja. Miłość do Karaduula była efektem ubocznym jej wyprawy. Podobnie jak ocalali Cineryjczycy, tak samo Ganima, całe życie spędziła w ukryciu. Przed Imperium i Inkwizycją. Wszystko przez jej babkę, która została oskarżona o zdradę i zgładzona. Lord Caidin nakazał wymazać całą linię krwi, z której pochodziła.
– Quintusie, po co moja matka przybyła na Qryg?
– Szukać informacji o akolicie, który nigdy nie istniał…

  • Zawau

    Fajna scena. Bardzo podoba mi się kierunek, w którym idziesz z łączeniem wszystkich kampanii w spójną całość.

  • „w obliczu ślepych reguł miłości, dawne prawa i obyczaje stają się równie ślepe.” – ten fragment zrobił mi dzień :)

    • Junak

      made my day – po ang. lepiej brzmi (dla mnie…)

  • Morth

    świetny tekst