Dziedzic Imperium cz. 1

Ostateczny upadek Qryg…tj. Cineris

Kampania militarna, mająca na celu odbić Qryg i znajdujące się na niej cenne złoża rudy z rąk Orków, spełzła na niczym. Imperialni stratedzy przeszacowali siłę rażenia bomb atomowych, które odpalono na powierzchni planety. Miały zadać dotkliwe rany „zielonoskórym”, a finalnie ich działanie obróciło się przeciwko Gwardii Imperialnej. Front Cormacka załamał się po tym, jak generał Tyrus postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podziały i waśnie między ludźmi zadały im równie dotkliwe rany, jak orcze armaty.

Betrayal_Istvaan_III

Trwająca ponad pięćdziesiąt lat wojna o Qryg, dawniej znane jako Cineris, powoli dobiega końca. Ludzie wycofują się w popłochu z tej części Wszechświata. Zdziesiątkowani i upokorzeni. Nie mogący nawet zabrać ze sobą ciał poległych i mający świadomość, że wielu z ocalałych czeka okropny los… gdzieś na krańcu kosmosu.

Założenia scenariusza

Mam pomysł na niezłą historię w klimacie DH. Kontynuację tej historii, którą rozpoczęliśmy jakiś czas temu. Scenariusz zakłada rozegranie mini-kampanii, składającej się z przynajmniej dwóch sesji. Historia rozpoczęłaby się kilka dni po wydarzeniach z poprzedniej gry. 

W telegraficznym skrócie sytuacja została opisana poniżej.

Akolici Salomona zostali wzięci do niewoli przez „zielonoskórych”. To swoiste nieszczęście w szczęściu, bo wydaje się, że znacznie lepiej byłoby dla nich, gdyby zginęli wtedy na Qryg. Teraz czeka ich długa podróż w trakcie, której przyjdzie im zmierzyć się z orczymi ciemiężycielami na ich terenie…na „zielonej galerze”. 

Galera to ogromny statek kosmiczny. Statek więzienie. Okazuje się, że na jego pokładzie żyją tysiące innych ludzi. Niektórzy są tutaj nawet od kilku lat. Stanowią żniwo, jakie zebrali „zielonoskórzy” w trakcie wielu wojen. Qryg było ich ostatnim przystankiem. Wszystkie cele są pełne, więc dowódca okrętu postanowił wydać rozkaz powrotu do domu. 

Najprawdopodobniej potrwa to kilka tygodni lub miesięcy. Jeżeli galera dotrze do rodzinnego świata Orków to będzie ostateczny koniec dla grupy akolitów, którzy znaleźli się na jego pokładzie. Dlatego ich zadaniem jest uciec nim to nastąpi. To, co się wydarzyło tak naprawdę skreśliło też Was z listy płac Salomona. Jesteście na swój sposób… wolni.

Zagrajmy teraz w pewną grę…

Waszym zadaniem jest ułożyć w komentarzach plan ucieczki z orczej galery. 

Zróbcie poniżej burzę mózgów, z której wyciągnę najciekawsze pomysły i sprawię, że być może uda Wam się je zrealizować w trakcie gry. 

Możecie pytać o wszystko, co dotyczy Waszej sytuacji. Ja postaram się odpowiedzieć. 

Jeśli uda nam się wspólnie wypracować fajny pomysł na scenariusz, to rozegramy go w październiku lub na początku listopada. 

PS. Na pokład galery może zaciągnąć się max. 4 akolitów.

Niestrawny

About Niestrawny

Jestem twoim bohaterem, gdy go potrzebujesz.

View all posts by Niestrawny →
  • Zawau

    Galera, którą lecimy to stary imperialny krążownik zdobyty przez Xenosów i przystosowany do ich użytkowania, więc posiada również kapsuły ratunkowe, którymi możemy zbiec ze statku. To będzie nasza droga ucieczki – rzekł w zamyśleniu jednoręki psyker.

    • Oczywiście, że są. Pytanie tylko, dlaczego nikt z nich do tej pory nie skorzystał? Przychodzą mi na myśl dwa rozwiązania:
      1) kapsuły są jak rosyjska ruletka (dopiszcie sobie sami, dlaczego)
      2) ktoś je kontroluje i nie jest mu na rękę, żeby z nich korzystać.

      Przypominam, że na galerze żyją tysiące ludzi (więźniów). To na pewno coś oznacza.

  • Chyba nie grałem w poprzednią sesję, albo nie pamiętam. Niemniej jednak…

    Kapsułami zarządzają ludzie, którzy są niejako ustawieni wśród orków. Tacy „zarządcy stada”, którym żyje się lepiej. Nie przekonuje ich, że zostaną potraktowani tak samo jak inni więźniowie. Wierzą, że dostaną te kapsuły i po prostu będą mogli zbiec jeśli odpowiednio dobrze przypilnują pozostałych więźniów i będą gasić (lub donosić na) wszelkie przejawy buntu. Ci „zarządcy stada” to często ciemne typki, ludzie z mutacjami itp.

    Krążą też pogłoski o tym, że w trzewiach statku, w nieużywanej hali stoi mały krążownik. Problem jest tego rodzaju, nie za bardzo wiadomo jak go odpalić, a do obsługi startu i tak potrzeba 11 osób (mówił mi o tym pewien stary pilot). Nie ma łatwego dostępu do hali, wszystkie drogi umiejscowione są pod nosem orków. Ostatni element, krążowniki tego typu mają krótki zasięg, bo służą jedynie do lądowania i powrotu z orbity planet.

    • Nie grałeś – terminy nie zgrywały się :(

      Taak, „zieloni” ludzie na usługach orków to jest to.