Dark Heresy – Servi Vero

276885-werecatPierwsze koty (demony) za płoty. Słudzy Imperatora powrócili!

Fabularnie

Inkwizytor Salomon wysłał swoich dwóch nowych akolitów na ich pierwszą misję. Kilka tygodni później żałował, że nie wysłał ich więcej, bo okazało się, że przeciwnik Imperium jest silniejszy niż mogłoby się wydawać. A może to tylko mechanika DH? Sprawa miała być prosta. Na położonej w ciemnym zakamarku sektora stacji orbitalnej działała grupa wywrotowa produkująca wrogą administracji, a dokładnie Wielkiemu Lordowi Inkwizytorowi Caidinowi (uff), propagandę.

Do zadania został wyznaczony Zuriel (psyker) oraz Quintus (strażnik).

Jak tylko znaleźli się na miejscu rozpoczęli śledztwo. Zaczęli od odwiedzenia zarządcy stacji – Muraka, który początkowo stronił od pomocy, ale list uwierzytelniający od inkwizytora Salomona zrobił swoje. W międzyczasie Zuriel wykazywał się sędziowską postawą i sam pogonił za tropem, co skończyło się obiciem jego facjaty przez grupę tutejszych rzezimieszków. W trakcie swojego pobytu na stacji wpadli na trop grupy politycznej o nazwie Servi Vero (Słudzy Prawdy), którzy starają się umniejszyć roli jaką odegrali Wielcy Lordowie podczas obrony Scintilli przed najazdem Orków i Chaosu pięćdziesiąt lat temu.

W trakcie swojego śledztwa natrafili na ukrytą drukarnię w podziemiach opuszczonego magazynu. Tam doszło do konfrontacji, z której nie wyszli cało. Imperator zdecydowanie im nie sprzyjał, a wręcz był nieprzychylny. Zuriel podczas używania swoich wyjątkowych mocy otworzył porta do świata Chaosu, z którego wyszedł… demon. Jego pojawienie się zmieniło wszystko i ostatecznie przechyliło szalę zwycięstwa na stronę Servi Vero.

W tym samym czasie Quintus starł się z wrogami Imperium. Na ich czele stał dziarski starzec w znoszonym mundurze imperialnego gwardzisty i z opaską na oku. Walczył z zaciekłością cineryjskiego szarego wilka. Quintus w końcu mu uległ i padł na ziemię utraciwszy przytomność. Gdy się ocknął po Sługach Prawdy dawno już nie było śladu. W jednym z ciemnych kątów pomieszczenia odnalazł leżącego we własnej krwi Zuriela…z odgryzionym przez demona ramieniem.

Kilka dni później wyruszyli z powrotem do swojego mistrza. Z niczym.

Z opisu przywódcy Servo Veri, jakiego dostarczył Salomonowi Quintus, okazało się, że starzec to sierżant Hardamer. Weteran z czasów bitwy o Scintillę dyscyplinarnie usunięty z armii (oficjalnie – niesubordynacja wobec przełożonych, nieoficjalnie – wmawiał wszystkim, że to Imperator a nie Wielcy Lordowie uratował wtedy planetę przed upadkiem).

Posłowie

Sesja „zero” za nami. Planuję zrobić jeszcze jedną „zerówkę”, bo tym razem udało nam się spotkać tylko w połowie składu. Trzeba poprawić ten wynik.

Z technicznych rzeczy – mechanika i los nie były tym razem po stronie graczy. Pierwsza sesja i już amputacja ręki, tabele krytyczne, otworzenie przejścia do Chaosu. Niby graliśmy dwie godziny, ale ta jedna (finałowa) walka dała nam dużo do myślenia.

Na następnych sesjach będziemy grać z dopracowanymi zasadami przesłuchiwania i zastraszania. To pierwsze wiążę się z Fellowship, drugie ze Strength. Obie są umiejętnościami podstawowymi, więc testując je bierzemy pod uwagę tylko 1/2 Waszych cech. Ale jeśli wspieracie się glejtem od Salomona lub innym symbolem Inkwizycji dostajecie +20 lub +10 do tych testów. Minus tego rozwiązania jest taki, że wtedy działacie jak hiszpańska inkwizycja.

Prośba – gracze, którzy mają już zrobione karty postaci proszeni są o przeniesieni swoich statystyk na edytowalną kartę i przesłanie jej do mnie. Inni potencjalni gracze wstrzymują się ze statystykami do kolejnego spotkania.

  • Zawau

    Dobrze było wrócić do DH. Już zacieram ręce (albo rękę) w oczekiwaniu na resztę drużyny i kolejną sesję.