Duszygranie #8 – Cisza i Ogień i tworzenie bohaterów niezależnych

Witajcie w Duszygraniu po dość długiej przerwie. Od ostatniej notki z tej serii nie natrafiłem niestety na żaden nowy utwór, który porwałby mój umysł ku nowym wizjom scen lub pomysłów. Dlatego dziś zapraszam na krótką podróż w przeszłość. Znów do Duszygrania wracamy do zespołu Coma, ale tym razem czeka na nas konkretny kawałek. „Cisza i ogień” z dwupłytowego albumy „Hipertrofia” był jedną z licznych inspiracji, które posłużyły mi do stworzenia postaci księcia Valachii, władcy pewnego dzikiego świata z uniwersum Dark Heresy. Przy okazji tego wpisu zaproponuję Wam też kilka trików, które mogą okazać się pomocne przy tworzeniu charakterystycznych i niezapomnianych Bohaterów Niezależnych.


Niestety. Tworzenie dobrych (niezapomnianych) BNów jest trudne. Nie wystarczy usiąść i chwilę się nad nim pochylić. Ja tak nie potrafię. Być może dlatego rzadko takich tworzę, ale jak już takiego wymyślę to są to zawsze konkretne osobowości. To samo dotyczy moich Bohaterów, których odgrywam na sesji. Nie wystarczy, że MG zaproponuje dogodną konwencję, w której dobrze się czuję. Potrzebuję czegoś jeszcze. Jakiejś iskry, która rozpali wewnętrzny ogień kreatywnego tworzenia. Żeby ów płomień mógł zapłonąć niezbędne są pewne elementy. Moja najważniejsza rada: niech to będą rzeczy, które mają ze sobą niewiele wspólnego.

Pierwszy element – zainspiruj się czymś naprawdę dobrym

Wszystko zaczęło się od księcia Draculi, którego fabularyzowane losy poznałem w książce Dariusza Domagalskiego pt. „Vlad Dracula”. Jest to świetna lektura na mroczne, zimowe wieczory, której fabuła stanowiła główną inspirację. Pomyślałem sobie wtedy, że moi gracze do tej pory nie mieli okazji zwiedzić feudalnego świata, gdzie technologia i wielka wojna Imperium Człowieka i sił Chaosu odbija się tylko nikłym echem. Chciałem stworzyć świat ludzi zahukanych i zawładniętych zabobonami. Podobnie jak w książce Domogalskiego sięgnąłem do konfliktu regionalnego, którym tutaj był bunt księstwa Valachii przeciwko większemu państwu i jego królowi/cesarzowi. Oczywiście w trakcie lektury założyłem, że głównym bohaterem tej odsłony kampanii musi być władca Valachii, zbuntowany i krnąbrny. Żywcem przeniosłem więc Draculę na „karty” mojej sesji. Jedynie zmieniłem kontekst, bo w końcu graliśmy w świecie Warhammera 40.000, gdzie najważniejszy był Imperator, i dostosowałem księcia „Draculę” do swojego widzi mi się. Można powiedzieć, że 50% całego obrazu Valachii, jaki powołałem do życia był za sprawą Domagalskiego. W końcu sama nazwa „Valachia” też nie wzięła się bez kozery.

Przechwytywanie

Drugi element – dopełnij obraz czymś co naprawdę lubisz

Jestem wielkim fanem „Diuny” Franka Herberta. Szczególnie pierwszej części, którą czytałem wielokrotnie i w oryginale. Dlatego nie raz i nie dwa przenosiłem różne elementy uniwersum tego autora do swoich sesji i Bohaterów. I w przypadku księcia Valachii było podobnie.

Książę Leto, władca Valachii to swoisty mix „Draculi” i głównego bohatera „Diuny” Paula Atrydy. Młody i ambitny. Posiadający moce, które wykraczają daleko poza rozumowanie prostych ludzi, którzy często stają się dobrowolnymi niewolnikami jego idei i wizji. Jest burzycielem status quo, zwiastunem końca starego porządku i zapowiedzią nowych rządów. I chociaż było wiele podobieństw między Atrydą i Draculą Domagalskiego, to w moim przeświadczeniu książę Valachii był bardziej jak ten pierwszy, z domieszką drugiego. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.

Książę Valachii

Połączenie tych dwóch sylwetek zaowocowało wykreowaniem postaci bardzo dynamicznej, która doskonale wiedziała czego chce, była gotów poświęcić siebie i swoich

poddanych w imię słusznej (według księcia) sprawy. To co było charakterystyczne zarówno dla Draculi, Paula Atrydy i księcia Valachii to tragizm ich sytuacji i fatalny koniec. Cała trójka została przeklęta przez siłę swoich charakterów, a ponieważ nie potrafili odpuścić…ostatecznie zostali przekreśleni przez historię. To smutne, ale ten kontekst sprawił, że wesele u księcia Valachii było niewiele gorsze od „Krwawych godów” Martina.

Trzeci element – pozwól się zaskoczyć

O tym, czy Bohater będzie wyjątkowy często decydują szczegóły. W przypadku księcia Valachii okazał się nim być kult Salomona, który w oczach graczy urósł do konkurencyjnej wobec samego Imperatora religii. Ale Leto posiadał wokół siebie dużo innych „smaczków”. Jasno wskazywane kontakty z siłami Chaosu, pałacowy błazen, który skrywał ważną dla wojny domowej tajemnicę, ale przede wszystkim Cisza i Ogień. Tutaj wracamy do początku tego wpisu, czyli do Comy i wspomnianego wyżej utworu. Pomyślałem sobie, że prawdziwy władca musi mieć godną siebie broń. Dlatego wybrałem dla Leta dwa miecze, które stanowiły solidne wzmocnienie jego legendy. Ostrza o fascynujących i przerażających zarazem kształtach. Dziś mogę tylko żałować, że w wyniku śmierci księcia Valachii nie udało się ich wątku mocniej rozwinąć, ale tak zadecydowali moi gracze.

Okryte czerwonym całunem oręża przyciągają wzrok wszystkich. Jedno jest z brunatnej stali, drugie o kolorze popiołu. Wyglądają na bardzo ciężkie i masywne, ale Książę z lekkością unosi je w dłoniach.

Nieregularne kształty kling nadają im złowrogiego wyrazu, jakby zostały uformowane w ogniach Chaosu.

“Cisza i Ogień” – przetoczył się szept między gwardzistami.

Pojawienie się oręża, jako dopełnienia księcia było zupełnie nieplanowane. Wpadłem na to może dzień przed sesją. Pozwoliłem się zaskoczyć i kolejny raz przekonać się o sile utworów Comy ze starszych płyt. Podobnie jak w przypadku kronik R. Zelaznego.

Jeżeli chcesz poznać księcia Valachii z bliższej perspektywy polecam zapoznać się z dwiema częściami scenariusza, które powstały do sesji z jego udziałem.

Wh40K_9_Książę Valachii_Słudzy Warga
Wh40K_10_Książę Valachii_Tajemnice Poineari

  • Zawau

    To były dwie świetne sesje (druga zwłaszcza) i wiele satysfakcji płynęło z samych rozmów z najważniejszym BNem. Chociaż nie tylko Leto był fajnie ‚zrobiony’, bo do tej pory pamiętam też jego kapitana straży-zdrajcę i naszą wtykę, która omal nas nie wsypała.

    • Na szczęście cała kampania w DH obfitowała w dobrych BNów, na czele z Vivą Biancą. Zakładam, że skoro po sesji, w której zginęła nie omawialiśmy wątku jej egzekucji z jednego z dwóch powodów: albo była dla Was zbyt dewastująca albo nie podobała się. Które wybierasz?

      • Zawau

        Jako postaci nie mieliśmy wpływu na egzekucję, ani nawet szansy na posiadanie takowego, bo odbyła się ona daleko, daleko od nas, akolitów. Nie możesz nic na to poradzić, widzisz jak się dzieje… Cóż, pozostaje tylko milczenie i rozejście się.
        Zaś z perspektywy gracza, wydaje mi się, po prostu nie było nic do dodania w tej kwestii. A być może po prostu nikt nie chciał nic dodawać, bo (tu pierwszy z podanych przez Ciebie powodów).