Diablo 3 na PS3 – Słaba gra, przy której będziesz się świetnie bawił

Diablo3 Male BarbarianW maju 2012 roku odbyła się premiera jednej z najbardziej oczekiwanych gier ze świata wideo rozrywki. Za tym wydarzeniem stała firma, która przyzwyczaiła graczy do dwóch rzeczy. Po pierwsze, że wydaje gry kiedy chce. Bo może. Po drugie, że jej produkcje to dzieła wybitne, dopracowane i skończone. Fani czekali na ten moment 12 lat. Byłem wśród nich. Moja dwuręczna siekiera już mocno zakurzyła się w kącie. Czułem wzbierającą w sobie krew i żądzę. W kościach strzykało mnie Zło. Mroczny cień znów dosięgał ludzkości i trzeba było coś z tym zrobić. Ale wtedy nic nie uczyniłem. Obserwowałem i byłem tylko świadkiem absurdów i kryzysów związanych z najnowszym dziełem Blizzarda. W końcu darowałem sobie, aż ktoś od marketingu wpadł na pomysł, żeby zrobić konwersję na konsole obecnej generacji. Tym razem postanowiłem podjąć wyzwanie i znów powołać barbarzyńcę do życia. Gorgul powrócił. Rozpoczął się młynek śmierci z siekierą w ręku. Oto moje wrażenia z pierwszego przejścia Diablo 3 na PS3. 

Dysonans

Walczyłem przeciwko Diablo od samego początku. Pamiętam czasy, gdy chodziłem do brata na długie posiadówy i ścieraliśmy się z hordami potworów w katakumbach kościoła Tristam. Na PS1. Potem kontynuowałem krucjatę na swoim PC, ale tak naprawdę nigdy nie ukończyłem pierwszej części. Byłem zbyt młody i po prostu bałem się schodzić na najniższe poziomy (śmiech po latach). Z dwójką już było inaczej. Przeszedłem ją dwa razy. Barbarzyńcą i Nekromantą. A w zeszłym roku jeszcze raz, ale już nie sam tylko z przyjaciółmi (multiplayer, piękny multiplayer). Wspomnienia odżyły po raz kolejny. Ale wieści były niepokojące i ostatecznie nie kupiłem trójki. To już wiesz. Teraz się to zmieniło i mam bardzo mieszane uczucia po przejściu gry.

Długo na nią czekaliśmy. Gdyby Blizzard wydał Diablo 3 kilka lat temu odbiór byłby zupełnie inny. Mniej krytyczny. Może okrzyknąłbym je jako dzieło wybitne. A tak dostałem slashera, w którym nie zważam na nic. Na ilość przeciwników czy ich rodzaj. Biorę do ręki najcięższą siekierę i kręcę mordercze młynki. Rzezam. Padają jak muchy. A jeżeli mam naprawdę zły dzień to wzywam moich towarzyszy barbarzyńców i gotujemy piekło. Dosłownie. Jasne, grałem na docelowym poziomie trudności, więc dlaczego narzekam, że było za łatwo. Teraz przeszedłem mogę wskoczyć na wyższe pułapy i rzeczywiście przetestować skalę wyzwań tej produkcji, ale kiedy przypomnę sobie poprzednią część (bo jedynka to zupełnie inne czasy i inna historia) to Diablo 2 było grą dużo bardziej wymagającą na standardowym poziomie niż jej następca. Pamiętam III Akt w Diablo 2. Fetysze. Jeśli grałeś, to wiesz co mam na myśli. Tutaj pojawiają się podobne potwory, ale ich eliminacja to bułka z masłem w porównaniu do tamtych małych skur*wieli. A walki z bossami? Szczerze to miałem problem tylko z pierwszym w pierwszym Akcie Diablo 3. Dużo tych cyfr. Potem to już była tylko agonia z ich strony. A nie jestem mistrzem tworzenia buildów. Brałem to, co mi najbardziej pasowało i ogień. Śmierć i pożoga.

I właśnie też przez to ta gra jest tak satysfakcjonująca. Wpadasz w chmarę wrogów i tniesz na lewo i prawo. Grywalność Diablo 3 pozwala przymknąć Ci oczy na jego mankamenty. Widzisz odlatujących na kilkanaście metrów przeciwników. Czujesz siłę swoich uderzeń i wiesz, że jesteś kozakiem. Wybrańcem, który przyszedł posprzątać czyjś bałagan. I robisz to dobrze. Z satysfakcją, bo pod tym względem Diablo spełniło moje oczekiwania. Możesz rozwalać część krajobrazu, coś tam samo się burzy pod gradem Twoich ciosów. Przeciwników masakrujesz na różne sposoby. Płoną, gniją, roztrzaskują, rozlatują, odlatują. Mnogość. To daje Ci frajdę i dlatego wbijasz kolejne poziomy, żeby zobaczyć co za chwilę będziesz umiał i jaki da to efekt. To naprawdę sycące uczucie, kiedy Twoja siła rośnie. Przeciwnicy stają się liczniejsi i teoretycznie potężniejsi. Teoretycznie.

diablo-3-snow-barbarianW zasadzie problematyczny był dla mnie tylko pierwszy Akt. Uczyłem się zasad rozgrywki, zapoznawałem ze sterowaniem. Dlatego najczęściej ginąłem. Ale co z tego, skoro w zasadzie w związku ze śmiercią nie ma praktycznie żadnych konsekwencji. Ciągle mówię o normalnym poziomie trudności, pamiętaj. Umierasz? Możesz odrodzić się przy swoim ciele. Nawet nie musisz kwapić się żeby podnieść przedmioty. I raptem tracą one 10% swojej odporności. Co z tego? Rzygam pieniędzmi, jak apokalipsą. Pamiętam jak w drugiej części musiałem często zmieniać oręż, który psuł się w związku ze stoczonymi walkami. Tutaj nie odczułem czegoś takiego. Kolejne akty, a IV szczególnie, to była bułka z masłem. Mój barbarzyńca wbił >25 poziomów, odpalił co fajniejsze umiejętności i sprawiał, że łowcy stawali się zwierzyną. Zjadał wszelkie pomioty Diablo, a na końcu połknął Najwyższe Zło. Bez przepijania. Tak, na „fabrycznym” poziomie trudności, ale czy to ma oznaczać, że twórcy gier z klucza robią z odbiorców idiotów?

To, co bardzo podobało mi się w Diablo 2, a czego nie ma w Diablo 3, to dylematy związane z mechaniką rozgrywki. Wspomniałem już o niszczejącym orężu. To było czasami bardzo wymagające, żeby pilnować swojego topora żeby nie rozleciał się podczas walki. A mikstury? Malutkie, małe, średnie, ogromne litraże przywracające życie i manę. Tutaj masz jeden rodzaj mikstur leczących, z którego w pewnym momencie przestaniesz korzystać. Ok, raz na ruski rok użyjesz, ale kiedy naprawdę Cię przyciśnie. Skończyłem zabawę mając ich ponad 30. Na pewno przydadzą się na wyższym poziomie trudności, ale nadal odnoszę się do magii Diablo 2, gdzie walki z trójką Złych były bardzo wymagające (w porównaniu do Diablo 3). Dlaczego nie ma już współczynnika Wytrzymałości. To było niezłe, gdy zmęczony walką i bieganiem nie miałem już siły uciekać przed przeciwnikami. Tutaj nie ma tego dylematu. Zrozumiałeś już, że trójka jest bardzo uproszczona? Dorzucę jeszcze jeden element. Poprzednie części bazowały na zwojach teleportacji i identyfikacji przedmiotów. Diablo 3 ich nie ma. Dlaczego? Koniec z kombinowaniem, tak bardzo angażującym w rozgrywkę. Nie musisz się martwić, że znajdziesz nietuzinkowy przedmiot i będzie problem z poznaniem jego właściwości. Wystarczy nacisnąć klawisz i Twój mądry barbarzyńca, mnich czy kim tam grasz, sam sobie zidentyfikuje artefakt. Podobnie ze zwojem przenoszącym do miasta. Naciskasz przycisk postać macha rączkami i po kilku chwilach jesteś w bazie. Nieważne skąd chcesz się przenieść, to prawie zawsze działa.

Przyjemność z grania na konsoli

A teraz chyba najważniejszy powód, dla którego warto mieć tą grę. Pomimo wymienionych wyżej mankamentów. Wersja na PS3 czy XBOX pozwala zaprosić Ci znajomych, usiąść na kanapie i razem zagrać na jednym urządzeniu. Maksymalnie może bawić się jednocześnie 4 graczy i to chyba jest największy potencjał tej gry. Dla mnie strzał w dziesiątkę, chociaż może to być też przyczyną rozpadu wielu przyjaźni. Kiedy w wersji na PC wypadające z potworów przedmioty były rozdzielane każdemu po równo tutaj wszystko jest wszystkich. Już widzę te „negocjacje” o złote czy pomarańczowe (bardzo unikatowe) przedmioty. A wiedz, że wypadają one bardzo rzadko. Podczas mojej gry solo często miałem też tak, że dużo złotych artefaktów wypadało dla konkretnych klas postaci innych niż moja. Tym samym nie mogłem z nich korzystać. Życie.

Dodatkowo poruszanie się po planszy za pomocą pada jest bardzo wygodne i intuicyjne. Mam wrażenie, że nawet lepiej się gra niż na klawiaturze. Ale to pewnie kwestia indywidualnych predyspozycji. To czego nie było w wersji na PC (chyba) to dodatkowy ruch naszych bohaterów w postaci uniku. Jest to przydatne i głupie zarazem. Dobrze sprawia się w przypadku ataków obszarowych czy dystansowych. Łatwo jest ich unikać. Ale kiedy walczysz w zwarciu i chcesz szybko wycofać się do tyłu to w zasadzie nie musisz tego robić. Potwór, z którym walczysz, targetuje Cię. I nawet jeśli unikniesz i widzisz na ekranie, że jesteś w jakiejś odległości od miecza wroga to on i tak może Cię trafić, jeżeli algorytm atak/unik mu na to pozwoliłby gdybyś stał obok. Trochę bez sensu, ale w Blizzardzie wiedzą lepiej.

December 3rd, 2010 @ 05:16:49Szkoda tylko, że na konsoli gra wygląda tak brzydko. Jest okropna. W trakcie gry miałem wrażenie, że mój barbarzyńca to chodzący piksel, ale jak wytłumaczył mi to „Koza„:

Jak chciałeś, żeby była ładna, to trzeba było PC wziąć ;]

Nic jednak nie zmieni faktu, że czasami oczy bolą od patrzenia, chociaż muszę przyznać, że projekty lokacji są bardzo miodne. Szczególnie III i IV akt wyglądają epicko.

To nie jest już cRPG Slasher :(

Sławna z tego tekstu druga część (i pierwsza w sumie też) dawała bardzo duży wpływ na rozwój postaci. Można było wydawać punkty na cechy bohatera, korzystać z drzewka umiejętności i stawać przed dylematem, co wybrać. Tutaj życie jest prostsze. Martwisz się tylko o znalezienie odpowiednio dużej kosy i jedziesz. End of story. Podobno można tworzyć skomplikowane połączenia dostępnych umiejętności ale ja tego nie odczułem. Brałem to, co mi najbardziej odpowiadało i w zasadzie grę przeszedłem na 3 mocach barbarzyńcy. Bez zastanawiania się i analizy, co jest lepsze. Może to wina tego, że jestem bardzo konkretnym człowiekiem i problem paradoksu wyboru raczej mnie nie dotyczy. Nie wiem.

Żałuję też, że Diablo 3 to taka przygoda z punku A do Z. Tutaj nawet zgubić się nie możesz, bo są strzałki i migające kółeczka na mapie. Nie to co w poprzednich częściach. Pamiętam jak w drugim Akcie drugiej części trzeba było coś znaleźć w jakimś grobowcu. Było ich kilka. Przedzieraliśmy się przez hordy przeciwników licząc, że to na pewno właściwe miejsce. Dopiero w ostatnim czekała nagroda. Diablo 3 cechuje brak takich problemów. Szkoda.

I na koniec…fabuła!

Panowie z Blizzarda, a może nawet panie, bo wątek kobiecy w tej części chyba jest najsilniejszy od początku serii, miło mnie zaskoczyli. W tej grze jest historia, która wciąga. Szczególnie dzięki znajdywanym po drodze dziennikom i zapiskom bohaterów niezależnych. Nieźle wypadają też opowieści napotykanych postaci, co daje nam obraz świata Sanktuarium i jego ciekawej historii. Podczas gry naszła mnie ochota na zagranie w jakiegoś RPG na motywach Diablo 3. Przeczytałbym też jakąś powieść, chociaż zakładam, że mogę trafić na same miernoty. I nawet z chęcią sięgnąłbym po dodatek, który już dostał swój epicki trailer. Po przejściu gry wreszcie zrozumiałem o co w nim tak naprawdę chodzi i liczę na mocne rozwinięcie pewnego anielskiego wątku. Mam nadzieję, że nie będzie już w niej Diablo, bo to byłby fail.

Anioły to chyba najmocniejsza część fabuły Diablo 3. Mało wzruszały mnie opowieści o Złych i ich machinacjach. Dużo ciekawiej jawił się świat niebios, który w swej światłości kryje wiele mrocznych tajemnic i wewnętrznych walk. Tak naprawdę twórcom udało się ukazać, że konflikt Piekło vs. Niebo nie jest wcale czarno-biały tylko ma wiele odcieni szarości. Bardzo lubię takie klimaty, szczególnie w wykonaniu Blizzarda, który opakowuje to w piękne i epickie filmiki. Prawdopodobnie do jednego z nich wrócę jeszcze kilka razy na YT.

Ile jestem w stanie za to zapłacić?

Abstrahując od faktycznej kwoty, którą wydałem na Diablo 3 na PS3. 100 złoty to taka cena za grę, której mogę poświęcić kilka wieczorów bez poczucia straty czasu. Wiem, że pogram w to jeszcze ze znajomymi na kanapie i prawdopodobnie wrócę żeby ograć trudniejsze tryby. A za rok lub dwa spróbuję z inną postacią, żeby zobaczyć co potrafią inni. Może w międzyczasie uda się zdobyć dodatek i wtedy przekonam się, czy scenarzyści dobrze spieniężyli fabularny potencjał podstawki. W końcu pewien zwrot fabularny, który miał miejsce w trakcie gry rokuje ku temu.

Ale mimo wszystko uważam, że gra na którą wielu czekało tyle lat… powinna być lepsza. Bardziej wymagająca pod względem mechanicznym (mikstury, zwoje, rozwój bohatera). Nie jestem aż tak nadgorliwy, żeby żądać od Diablo 3 bycia czymś na wzór Dark Souls. Żałuję, że w tej produkcji jest tyle uproszczeń, ale cieszę się z poziomu jej grywalności. Dawno żadna gra nie zmusiła mnie, żebym w 3/4 całości przysiadł i dokończył, bo chęć przekonania się co będzie na końcu zżerała mnie od środka.

Niestrawny

About Niestrawny

Jestem twoim bohaterem, gdy go potrzebujesz.

View all posts by Niestrawny →
  • To kiedy ta kanapa?

  • 21.09 przed sesja?

  • Gra okazała się nie piękna, ale super miodna podczas sesji czteroosobowej. Można pogadać, a przy okazji poubijać trochę mroczne pomioty. Idze szybko i łatwo. Na dłuższą metę może nudzić, ale przez 2-3 h wczorajszej gry było fajnie :)

    • Wg mnie too easy. Jak oni robią teraz te gry to ja nie wiem. No i arena PvP to tak wielka bzdura i nuda, że nie jestem w stanie tego oddać bez niecenzuralnych epitetów. Ale tak, zabawa przednia.

  • Zawau

    Gra jest dobra do siedzenia i gadania, bo wcale nie absorbuje, nie wymaga myślenia. Idziesz i trzymasz klawisz ataku, cała filozofia. Sam osobiście za Diablo nie przepadam (dwójka obleci jak dla mnie), więc do trójki byłem nastawiony jeszcze bardziej sceptycznie po wysłuchaniu opinii na jej temat. Na szczęście gra nie okazała się irytująca, ot taka radosna prosta młócka. Nie kupiłbym (no może za 10-20 zł), ani nie grał sam. Blizz ma kilka dużo lepszych gier.

  • magik

    Powiem tak gra na ps3 wciąga ale grafika woła o pomstę do nieba. Jest strasznie to wszystko niedopracowane. Bohater jest mało detaliczny. Dodatkowo na 47` TV co chwile obraz się rozjeżdża no masakra (jakby nie odświeżało). Gra zrobiona na szybko :/

  • magik

    Ah i zapomniałem dodać. Gra jest zriobiona dla bezmózgich gimbusów. Nie wymaga myślenia ani nawet za bardzo wysiłku. W trybie piekło idę jak przecinak gdzie w D2 po prostu trzeba było strasznie kombinować aby się przemieszać bardzo powoli do przodu….

    • Zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości odnośnie poziomu trudności.

  • magik

    przeszedłem inferno, bez ani jednego zabicia no cóż widać nabieram wprawy. Gra cholernie niedorobiona :( totalnie pod gimbazę. Dotego ta koszmarna kiepska grafika bez HD. Ustawiłem sobie teraz Tryb inferno poziom mistrz 1. Po chwili grania widzę że jest trudniej :-) a więc jest FUN….Zobaczymy co będzie dalej

    • Zawau

      Może trzeba grać z zamkniętymi oczami :D