Trzecie stadium – nowy RPG od Niestrawnego

zomboidxŚwiat, który znałeś skończył się kilka godzin temu. Nikt do końca nie wie, co doprowadziło do jego upadku. Czy był to wirus komputerowy, a może jakaś broń nowej generacji, wykorzystująca pole elektromagnetyczne Ziemi. Na całym globie nagle zabrakło prądu. Ludzie bez dostępu do Internetu cofnęli się społecznie do średniowiecza. Żadne urządzenie, którego działanie opierało się na iskrze i zapłonie było bezużyteczne. Atawizm i pierwotne instynkty zaczęły szybko brać w górę, ale z czasem zorganizowaliśmy się w nowe, prawie cywilizowane społeczeństwa. To było pierwsze stadium.

Na gruzach dawnej cywilizacji próbowaliśmy zbudować nowy ład. Wszystko wskazywało na to, że kolejny raz ludzkość obroni się i przezwycięży stawiane przed nią trudności. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Myśli o odbudowie napawały nas nadzieją. Ta powoli zaczęła gasnąć, gdy po globie rozlały się nowe choroby, niczym biblijne plagi. Najgorsze były te, które zmieniały przyjaciół we wrogów. Nieopanowana wściekłość, piana na ustach i obłędny wzrok. Z czasem nadano im nazwy i próbowano leczyć. Ale wirus mutował i sprawiał, że nowo powstające miasta i państwa znów chyliły się ku upadkowi. To było drugie stadium.

Wielu szukało odpowiedzi w milczących murach świątyń i kościołów. Żaden bóg nie odpowiedział na nasze wezwanie. I nikt z nas nie był przygotowany na to, co miało dopiero nadejść. Gdy wydawało się, że znów jesteśmy w stanie podnieść się z klęczek, ludzkość kolejny raz otrzymała od losu cios, po którym już miała nie wstać. Zmarli zaczęli podnosić się z grobów i zjadać żywych. A każdy, kto został choćby ugryziony najpierw zmagał się ze straszliwą gorączką, żeby po kilku godzinach dołączyć do nieumarłej hordy. To jest trzecie stadium…

RPG SURVIVAL

Mam ochotę zagrać, a wcześniej powołać do życia, RPG Survival w klimatach postapo. Ale trochę inny niż te, w które gra się zazwyczaj. Ostatnio znów grałem w Project Zomboid, a po premierze The Last Of Us chyba nie trzeba nikogo inspirować do zajawki na postapo. Dlatego pomyślałem o stworzeniu RPGa opartego na MU, ale ze zmiennym poziomem trudności i immersji w świat gry. O co chodzi?

Wstęp, który macie powyżej składa się z trzech „stadiów”. W mojej nowej grze widzę rozgrywkę na trzech poziomach i na każdym z osobna. To oznacza, że można wybrać konwencję: gramy od pierwszego do trzeciego stadia albo od razu wskakujemy do drugiego lub trzeciego, albo po prostu skupiamy się na świecie w z pierwszego stadium. Wybór należy do ekipy, która w to gra. Oczywiście pierwsze rozwiązanie (gra od „blackoutu” do „zombie”) ma największy walor, gdy gracze nie wiedzą, co ich czeka, dlatego jest to dobra moneta eksportowa. MG decyduje, że po każdej trzeciej sesji będzie przechodził do kolejnego stadium, co da mu nowe możliwości, a graczy utrzyma w napięciu. Tak przynajmniej zakładam.

Wybór momentu, w którym zaczynamy grę będzie miał wpływ na mechanikę. Pierwsze stadium to świat, który dopiero chyli się ku zagładzie. Prąd przed chwilą przestał płynąć w kablach, systemy polityczne wprowadzają zarządzanie kryzysowe, a ludzie próbują żyć normalnie i liczą, że wszystko zaraz wróci do normy. Mechanicznie (MU) oznacza to, że każdy test zdaje się na poziomie 5.

Drugie stadium to czas, w którym już ukształtowały się nowe społeczeństwa i panuje nowy ład. Nie ma państw, które znamy. Są społeczeństwa, zjednoczone w walce o przetrwanie. A pomiędzy nimi grasują nomadzi, kanibale itd. Świat zwariował. No i jeszcze te przeklęte choroby…jak w Neuroshimie albo gorzej, bo jest ten jeden wirus, który zatruwa nas od wewnątrz i żąda krwi innych. Ludzie stają się wobec siebie naprawdę wrodzy poza izolującymi się enklawami. Poziom trudności rośnie do 6.

Ostatnie stadium to dorżnięcie cywilizacji. Zombie, kurczące się zapasy. Brak środków czystości i wieczna ucieczka. To kwintesencja tego, co można przeczytać w komiksach The Walking Dead (ew. zobaczyć w serialu). Ludzie nie myślą o przyszłości, po prostu chcą przeżyć. Wrogiem są inni, żywi, ale też umarli. Poziom trudności wynosi 7.

W mojej wizji ten projekt miałby stawiać na trudne wybory. Zarówno jeśli chodzi o poziom społeczny (poprzemy tę frakcję czy inną) ale też bardziej przyziemny (zabrać ten przedmiot czy inny). Wymagać to będzie rozbudowania samej MU – np. trzeba będzie dodać element człowieczeństwa jako grywalną zasadę, ale też ograniczenie co do noszenia zbyt dużej ilości przedmiotów. W zależności od naszej siły możemy mieć przy sobie 1 albo 10 różnych rzeczy. A czasami trzeba będzie dokonać wyboru, co zabrać, a co zostawić. Myślę, że może to być ciekawe przeżycie.

Tematyka sesji byłaby na początku standardowa. W zależności od stadium gry – przeżyj. Poradź sobie w świecie bez prądu, gdzie w pierwszej chwili każdy włamuje się do sklepu RTV i na pałę kradnie co popadnie. Mija kilka miesięcy. Żyjesz w enklawie, gdzieś na przedmieściach miasta. Teraz to jest właśnie *miasto* a reszta dookoła to ziemia niczyja. Zapuszczasz się tam niechętnie po zapasy. Pół roku później ludzie, z którymi szabrowałeś po opuszczonych aptekach próbują zjeść cię żywcem. Są bezmózgimi zwłokami zorientowanymi tylko na jeden cel – ludzkie ciało. Przeżyj. I bądź człowiekiem, albo oddaj kartę postaci MG.

Mam nadzieję, że łapiecie klimat.

Nie ukrywam, że pomysł powstał na podstawie mojej odtwórczej kreatywności. Zombie RPG, survivali jest na pęczki. Ale to nie znaczy, że zamyka to pole dla kolejnego. Szczególnie, że w raz z kolejnymi stadiami planuję wprowadzać dodatkowe urozmaicenia dla mechaniki. Teraz do głowy mi wpadło coś takiego.

Stadium pierwsze
Jeżeli postać wykonuje jakąś czynność przy użyciu konkretnego przedmiotu (np. prowadzi samochód) wypadnięcie trzech „1” podczas testu oznacza, że doszło do permanentnego uszkodzenia. Nigdy się już go nie naprawi.

Stadium drugie
Ta sama sytuacja następuję, ale przy dwóch „1” niezależnie od ilości Sukcesów.

Stadium trzecie
Ta sama sytuacja występuję, ale tylko przy jednej „1” niezależnie od ilości Sukcesów.

Pomysł zakiełkował w mojej głowie dzisiaj. Nie ukrywam, że fajnie by było poprowadzić w wakacje np. trzy sesje. Jedną na każde stadium. Zobaczyć, jak taki klimat rosnącej beznadziejności działa w praktyce. Dajcie znać, czy pomysł jest wart zachodu.

 

Niestrawny

About Niestrawny

Jestem twoim bohaterem, gdy go potrzebujesz.

View all posts by Niestrawny →
  • Zawau

    Pomysł fajny, sam myślałem o stworzeniu swojego wariantu mechanicznego pod survival, ale mi się odechciało. Wariant z jedynkami ciekawy i jest dobrym urozmaiceniem, ale w przypadku trzeciego stadium chyba bym trochę poluzował, np przy braku sukcesów i jednej 1 wystąpi dany efekt.

    Ale pomijając otoczkę mechaniczną, to w takich kampaniach jest najważniejsza historia, więc jeśli się decydujesz to pociągnąć dalej, to czekam na rys fabularny, albo realia. Chętnie zagram.

    • Gra w trzecim stadium ma być jak na poziomie hard w grze komputerowej. Świat totalnie oszalał, nie ma produkcji, jedziemy na oparach no i zombie. Wszystko jest tutaj dużo trudniejsze, zdobycie pożywienia, zaufania, etc. Dlatego np, wystarczy tylko jedna 1 żeby stracić jakiś ważny dla nas przedmiot. To kwintesencja trzeciego stadium,

  • Łukasz Kołodziej

    Projekt na czasie, bo zombie są od jakiegoś czasu modne a polsatapokalipsa zaczyna górować nad steamprankiem;) Zamierzasz to jakoś szerzej rozwinąć, np na RPGM, czy to tylko taka moniaturka i uźny pomysł rzucony w przestrzeń?

    • Jeśli będę rozwijał to raczej na łamach PD i naszych sesji (główny myk polega na modyfikacji mechaniki). Ale na razie cały Wszechświat jest przeciw nam i nawet nie mamy kiedy zagrać.

  • Marcin Łazowski

    Chętnie się na tym przejadę.