Protokół 11 – Korporacyjna agencja wywiadowcza

Przed Wami druga notka odnośnie „nowego” P11. Ponieważ kwestia nazewnictwa korpo okazała się być bardziej kontrowersyjna, niż mogłem się spodziewać postanowiłem, co następuję. Google, to Google. Audi to Audi, itd. Nie bawimy się w nowe nazwy, tylko operujemy na właściwych ale tak ich używamy, że nie powinno to nikogo drażnić. Tak sądzę. Poniżej krótka próba tego, co mam na myśli.

***

Protokół 11 był przełomowym krokiem we współpracy globalnych korporacji, ale jego ustanowienie i wprowadzenie w życie zostało objęte największą tajemnicą. Sekretne porozumienie było dopełnieniem niewidzialnej wojny i zakulisowych działań wywiadów państwowych. Incydentem, który ostatecznie popchnął do tego międzynarodowe spółki był zamach terrorystycznych w Dubaju przeprowadzony przez ekstremistów z „Sieci” w dniu premiery inteligentnego samochodu Audi.

Do masakry doszło w największej sali wystawowej Expo, gdzie setki biznesmenów i dziennikarzy przyszło obejrzeć Audi Mind DDI. Pojazd rodem z seriali telewizyjnych sprzed lat zachwycał nowoczesnym, prawie że kosmicznym, designem oraz Sztuczną Inteligencją, która była kwintesencją wieloletnich badań niemieckiego koncernu i Google.

Samochód aspirujący do produktu rewolucyjnego na rynku motoryzacyjnym miał uwolnić świat od szantażu naftowych eksporterów. Wszystko dzięki nowoczesnemu układowi elektrycznemu. Dodatkowo Mind oferował pełny pakiet rozwiązań IT, a dzięki opracowanemu algorytmowi Inteligencji zastępował człowieka na drodze. Ale ten postępowy projekt uderzał w interesy spółek sprzedających ropę, a za niektórymi z nich stali przedstawiciele „Sieci”.

Mind miał być początkiem przemian. Elektrycznym pojazdem, który na równi konkurowałby z tradycyjnymi rozwiązaniami. Scania nawet zamówiła prototypowy model ciężarówki. Takiej, która pozwalałaby przejeżdżać tysiące kilometrów, a ich kierowcy mogliby w tym czasie spać. Sen o nowej jakości prysł z chwilą odpalenia pierwszych ładunków wybuchowych. Liczba ofiar szybko przekroczyła setkę. Wśród nich znajdowali się wpływowi biznesmeni, popularni politycy z wielu krajów, opiniotworczy dziennikarze motoryzacyjni i ekonomiczni.

Był to największy i najbardziej krwawy zamach w przeciągu ostatniej dekady. Świat na chwilę wstrzymał oddech.

Kilka godzin później „Sieć” przyznała się do zorganizowania ataku bombowego w hali Expo. W przesłanym oświadczeniu motywowali swoje działanie ochroną interesów krajów spoza zachodniego kręgu kulturowego, ale też walką z nowym rodzajem totalitaryzmu, jaki według nich chciały wprowadzić globalne korporacje.

„Dyktatura technologii”, „manipulanci z Krzemowej Doliny”. Epitetów nie był  końca a zwieńczeniem oświadczenia było wypowiedzenie „niewidzialnej wojny”, której celem miało być doprowadzenie do bankructwa największych korporacji. Chcieli to osiągnąć za pomocą zamachów bombowych i ataków w cyberprzestrzeni. Strach miał znów zagościć w ludzkich sercach, tak samo jak po 9/11.

Oświadczenie „Sieci” uznano za zbyt destabilizujace dla społeczeństw i rynków finansowych, dlatego też szybko zaczęto je cenzurować, a potem usuwać ze środków masowej komunikacji. Sam jego wydźwięk i podkreślanie przez terrorystów, że ostrze ich ataków będzie skierowane nie przeciwko suwerennym państwom i ich obywatelom, a klientom międzynarodowych korporacji zatrzęsło giełdowymi parkietami.

Politycy nagle zaczęli masowo wycofywać się ze współpracy z wymienionymi w oświadczeniu koncernami. Sprzedaż spadała wraz z nowymi publikacjami gróźb terrorystów. Sytuacja stawała się na tyle krytyczna, że gospodarki państwowe połączone z prywatnym sektorem znalazły się w stanie silnej stagnacji, a nawet regresu.  Agencje wywiadowcze wróciły do łask rządzących, ponieważ znów najważniejszy był interes danego kraju, a nie pozycja ekonomiczna globalnych korporacji.

Kryzys pogłębiał się z kolejnymi atakami terrorystycznymi. Zamachowcy uderzali w trakcie targów, premier nowych produktów oraz otwarć centrów handlowych czy firmowych sklepów. Za każdym razem podkreślali, że ich celem nie są obywatele państw, a klienci korporacji. Było to bardzo skuteczne posunięcie z ich strony. Propagandowo zwyciężali z wszechpotężnymi oddziałami PR korporacji, które były bezsilnej wobec takiego stanu rzeczy.

Izolowane korporacje stawały się coraz słabsze, a ich wpływ medialny na społeczeństwo Zachodu kurczył się w zastraszającym tempie. CEO międzynarodowych firm i akcjonariusze wiedzieli, że jeśli nie odpowiedzą wspólnie na „niewidzialną wojnę” to przegrają. W wyniku miesięcznych negocjacji ostatecznie wypracowali konsensus. Protokół 11. Dokument regulujący działanie prywatnej, międzynarodowej agencji, której głównym i jedynym zadaniem było zwalczanie „Sieci” i zapobieganie atakom terrorystycznym uderzającym w interesy prywatnych firm. Sytuacja była bezprecedensowa, ponieważ oto powstał korporacyjny wywiad, który był niezależny od jakiegokolwiek państwa czy polityka.

Organizacją, którą ustanowił Protokół 11 była „Komórka”. W głównym założeniu miała być lustrzanym odbiciem „Sieci” i działać na podobnych zasadach i regulacjach. Ukryta przed społeczeństwem, rekrutująca zarówno byłych wojskowych, jak i dawnych agentów służb ale też ex-kryminalistów. Wszystko po to, żeby jak najskuteczniej przenikać do struktur wrogiej organizacji i niszczyć ją od środka.

Z czasem jej zadania uległy dużej dywersyfikacji. Szpiegostwo przemysłowe, ochrona VIPów, likwidowanie wybranych celów, a nawet wpływanie na politykę niektórych państw weszło w zakres aktywności „Komórki”. To doprowadziło do tego, że „Sieć” przestała być celem numer jeden, a stała się po prostu jednym z najważniejszych priorytetów. Było to naturalne zagranie dyrektorów tego korporacyjnego wywiadu, ponieważ pojawienie się prywatnej agencji szpiegowskiej skutecznie osłabiło możliwości operacyjne terrorystów. Ich ostrze przeciwko prywatnym firmom zostało stępione.