Gry fabularne i kreatywność

DSC00013

W skali od 1 do 10 jak dobrze znasz się na grach fabularnych? Gdzie 1 oznacza, że nie masz o tym zielonego pojęcia, a 10 to poziom Johna Wicka. Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy warsztatów organizowanych przez Piotrkow Dungeon w Bibliotece Pedagogicznej w Piotrkowie Trybunalskim 10 maja 2013 roku. Spotkanie miało charakter otwarty i nosiło tytuł: Gry fabularne w służbie kreatywności. Animatorami spotkania byli Niestrawny, Sebko i Zawau, a wśród publiczności zasiedli zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Tego dnia RPGi zaistniały w świadomości mieszkańców Piotrkowa. 

Niestrawnego okiem

Osobiście jestem mile zaskoczony frekwencją. Ilość uczestników dobiła prawie do 20tki. Dla mnie to ilość optymalna, dzięki czemu prowadzący może w miarę regularnie utrzymywać zainteresowanie zebranych sobą. I tak też było podczas naszego sympozjum. Zaczęliśmy od prostego ćwiczenia, w którym uczestnicy przekazali nam informację, jak dobrze znają się na temacie spotkania. Chodzi o wspomnianą skalę z początku tej notki (1-10). Wśród zebranych zdarzyła się tylko jedna 8 (ktoś obeznany z RPG), było dużo 3 ale najwięcej 1. Okazało się, że spotkaniem zainteresowali się ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z grami fabularnymi. To bardzo dobra wiadomość, ponieważ to właśnie te „jedynki” w naszej świadomości były najistotniejsze.

Spotkanie podzielone było na dwie części. W pierwszej skupiliśmy się na łopatologicznym wyłożeniu idei RPGów. Potem przeszliśmy do praktyki i daliśmy uczestnikom możliwość stworzenia swoich postaci i odegrania krótkiej, ale bardzo zgrabnie napisanej sesji w klimatach fantasy (scenariusz do pobrania na dole). Wprawdzie pierwsza część warsztatów trwała aż dwie godziny, to niestety musieliśmy wiele tematów spłycać i tylko sygnalizować najważniejsze kwestie w grach fabularnych. Prawdę powiedziawszy, żeby przedstawić należycie esencję tej formy rozrywki potrzebowalibyśmy dwóch dni szkoleniowych (16 h). Mimo, że nie mieliśmy takiego komfortu pracy uważam, że osiągnęliśmy sukces. Każdy kto dotrwał do końca spotkania wychodził z niego zadowolony i uśmiechnięty. Szczególnie, że podczas spotkania padło kilka bardzo ważnych sformułowań. Przytoczę tylko kilka z nich:

  • 99% osób grających w gry fabularne może napisać własnego RPGa (a np. 99% osób grających w gry komputerowe nigdy nie stworzy własnej gry)
  • Nie wymyślaj koła na nowo. Odtwarzaj i kalkuj pomysły innych. Najpierw naucz się chodzić, a potem zacznij uprawiać la parkour. Przez odtwarzanie do kreatywności
  • Piotrków (albo każde inne miasto) może być wehikułem, który zabierze was w fantastyczną podróż do świata wyobraźni

W trakcie warsztatu mówiłem o synergii w RPG (pozdrowienia dla K. Kanciarza). Mam tu na myśli sytuację, gdy w równaniu 2+2=5. Jest to jeden z najważniejszych aspektów grania w RPGi. Gdy spotykasz się ze swoimi przyjaciółmi i w trakcie wspólnych sesji wypracowujesz nową jakość. Nie musi to być nic wielkiego w sensie materialnym. Najlepsze są te dobra, których nie jesteś w stanie zobaczyć, ale wiesz, że są prawdziwe. A kwintesencją synergii w RPG jest cytat, którym kiedyś posłużył się Sebko na swoim Twitterze: Talenty wygrywają mecze, ale współpraca i inteligencja całe zawody. Chcesz zobaczyć kilka naszych medali?

Na koniec jeszcze tylko dwa słowa o części praktycznej, w której to podzieliśmy uczestników na trzy grupy i każdej z nich poprowadziliśmy godzinną sesję. Najpierw jednak musieli stworzyć swoich Bohaterów. Wielu z nich po raz pierwszy w życiu. Od razu też można było zauważyć element psychologiczny w grach fabularnych. Tak naprawdę, żeby kogoś *poznać* nie potrzebujesz testów osobowościowych i freudowskiej analizy. Wystarczy żeby ta osoba stworzyła swoje alterego na potrzebę gry fabularnej. Było to bardzo ciekawe doświadczenie z punktu widzenia Mistrza Gry.

DSC00033

Zza sebkowych okularów

Frekwencja musi cieszyć, szczególnie, że piątek to dzień, w którym rzadko ma się ochotę na „zajęcia dodatkowe”. Nasi goście mają w sobie zatem niezbędną iskrę, o której mówiłem podczas swojej części prezentacji. Mają „motywację” i mam nadzieję, że udało nam się tę motywację w Was podsycić. Pozostaje sięgnąć po odpowiednie lektury i grać, grać, grać. Życzę Wam powodzenia!

Nieobecni? Cóż, możecie próbować nasycić się podsumowaniami, które mimo wszystko nie oddają ducha spotkania.

Dzięki naszym gospodarzom pojawiła się też wizja regularnych spotkań, o których wyżej pisał Niestrawny. Osobiście bardzo bym się z nich cieszył, bo wówczas mamy szansę by zarażać RPG większą liczbę osób. Soboty z Dungeonem mogą być tym czym kiedyś obiady czwartkowe ;) To jednak pieśń przyszłości.

W swojej części wykładu opowiedziałem trochę o nauce w podstawówce. Rowerze dla początkujących, czyli Oku Yrrhedesa od Andrzeja Sapkowskiego. Później zaś o wehikułach do alternatywnych rzeczywistości, czyli o tym jak wykorzystać otaczający nas świat jako arenę do naszych RPGowych wojaży.

Cieszy mnie interakcja z odbiorcami. Braliście czynny udział zanim zaczęły się warsztaty. Macie duszę RPGowca, czy tego chcecie czy nie :) To dobrze dla naszego miasta.

Mogę żałować, że nie zostało nam odpowiednio dużo czasu na warsztaty, ale może właśnie o tym będzie następne nasze spotkanie. Warsztaty dla każdego, od zera do bohatera.

Całość odbieram tylko i wyłącznie w charakterze sukcesu. Wierzę, że następnym razem będzie nas więcej, a my zgodnie z cyklem Kolba wyciągniemy odpowiednie doświadczenia by zapewnić Wam jeszcze ciekawsze doznania.

DSC00035

Jak widział to Zawau

Nie będę rozpisywał się na temat całego przebiegu spotkania, bo wyżej zrobił to Niestrawny, więc tylko krótko opowiem o swoich wrażeniach.

Jak dla mnie z kolei frekwencja mogłaby być minimalnie wyższa. Mimo tego, nie było źle, zwłaszcza zważywszy na fakt, że na części warsztatowej została większość z przybyłych. No i wszyscy trzej mieliśmy komu poprowadzić sesję na koniec spotkania. Ciekawą rzeczą było zróżnicowanie wiekowe uczestników, co utwierdza w przekonaniu, że RPG to rozrywka dla każdego chętnego.

W pierwszej części spotkania skupiliśmy się na przedstawieniu w ogólnym zarysie tego, czym są RPGi, czym osobiście się zająłem na wstępie. Ku mojemu zaskoczeniu, dwie godziny zleciały bardzo szybko, a my mieliśmy jeszcze mnóstwo rzeczy do opowiedzenia. W efekcie, na część warsztatową została zaledwie godzina. Ale i to nie okazało się jakąś wielką niedogodnością.  Muszę dodać, że na początku trochę zaniepokoiło mnie to, że to właśnie „jedynek” było najwięcej, bo zaraz zrodziła się w mojej głowie myśl, że zostaniemy uznani za jakichś heretyków, opowiadających niestworzone historie. Tak na szczęście się nie stało. Okazało się, że godzina wystarczyła by ludzie, którzy mieli po raz pierwszy w życiu styczność z grami fabularnymi, przekonali się do tego hobby. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie patrząc na wyrazy twarzy tych, którzy wychodzili gdy spotkanie się skończyło. Jak to się mówi: wrócą, zawsze wracają.

Kilka razy pojawiały się też opisy najbardziej znamienitych przeżyć z naszych sesji (głównie w Wampira), co okazało się być też niezłym wehikułem czasu (tu mam na myśli stwierdzenie, że miasto może być również takim wehikułem, jeśli tylko się na nie odpowiednio spojrzy). Na następny taki warsztat można by zebrać garść „kwiatków”, żeby móc je zaprezentować.

Pomijając kwestię frekwencji, dla mnie sukcesem byłoby, gdyby te spotkania mogły nabrać cyklicznego charakteru. Wtedy można by pomyśleć o tematycznych warsztatach, na których każde spotkanie było poświęcone innemu aspektowi gier RPG. Póki co to tylko dywagacje, ale być może za jakiś czas będzie to coś bardzo realnego.

No, i jeszcze gdyby zaczęło nam przybywać w mieście graczy, to byłby chyba największy sukces.

Epilog

Dla zainteresowanych wrzucamy naszą prezentację, która towarzyszyła nam w trakcie spotkania. Jeśli macie jakieś pytania/refleksje dzielcie się z nimi w komentarzach. Na koniec jeszcze podziękowania dla Doc Muerte, który napisał dla uczestników spotkania scenariusz.

Scenariusz „Kryzys nad Błękitnym Potokiem”

Galerię zdjęć możecie zobaczyć na FB

Galerię zdjęć możecie zobaczyć na G+

  • Piastun

    Fajna sprawa. Myślę, że warto działać w tym temacie. Życzę dalszych sukcesów!

  • Madda

    Niestety, nie miałam najmniejszej szansy uczestniczyć w warsztatach. Panowie zapomnieli o „ludziach pracy”. Idea Soboty z Dungeonem jak najbardziej słuszna ;-) Pozdrawiam i życzę powodzenia w realizacji szczytnego celu!

    • My tez jestesmy ludem pracujacym i w związku z warsztatami musieliśmy wziąć urlopy. Warsztat był częścią serii eventow w Bibliotece stąd taki, a nie inny termin.

    • Zawau

      Na szczęście powtórka już 15.06, w SOBOTĘ!

  • Kuzz

    Co robiono podczas warsztatów? Jak długo trwały sesje z uczestnikami?

    • Przyjdź na drugą edycję 15 czerwca i przekonaj się osobiście ;)

      • Jeśli dobrze kojarzę Kuzz jest spoza PTB, więc jeśli ogranicza Cię logistyka wiedz, że warsztat podzielony był na dwie części (interaktywny wykład oraz sesję). Na sesję przeznaczyliśmy tylko 1h, ale dziś już wiemy, że to za mało i następnym razem lepiej rozkładamy proporcje.

        • Zawau

          Poza tym, powyżej wszystko jest opisane.