Duszygranie #3 – Łowca demonów

Jest noc. Śnieg leży odłogiem, a po polu hula wiatr i skowycze żałobną pieśń. Zapinam klamrę mojego pasa. Wieńczy ją wyrzeźbiona głowa clowna. Nakładam skórzane rękawice nabijane srebrnymi ćwiekami. Dzięki nim bardziej boli. Musi boleć, gdy uderzam. Sam Bóg dopinguje mnie, gdy staję na ringu w walce na śmierć i życie. Dodatkową stawką są dusze. Rzędy dusz czekają tylko na to, żeby wyrwać je z ziemskiego padołu i powieść na zatracenie ku piekielnym czeluściom. Ale nic takiego się nie stanie, przynajmniej dopóki ja tu jestem.

Skrywam wzrok pod rondem dużego kapelusza. Noszę na twarzy znamię demona, więc lepiej żebym za bardzo się z tym nie afiszował. Chociaż tutaj na prowincji mało kto wie, co się tak naprawdę dzieje. Ludzie czekają na wiosnę i tylko to spędza im sen z powiek. Zima trzyma tę krainę w swych objęciach niczym zazdrosna kochanka. Ku uciesze sił ciemności, które robią co mogą, żeby odebrać ten kawałek świata dla siebie. Gdzieś tutaj czają się hordy demonów gotowe pożreć dzieci i ich matki. Ojców zabiją. Najpewniej zginą w brutalnym akcie śmierci. Piekielniki nigdy nie okazują litości. Rzeź niewiniątek musi być. W tej nierównej walce jestem sam. Najbliższy łowca znajduje się miesiąc drogi stąd. Albo dłużej, bo podobno im dalej w głąb kraju tym zima bardziej sroga. Niech to szlag. Jestem sam, panie Boże.

Duża ilość wódy odpędza złe duchy. Najpierw rozgrzewa gardło, a potem całe ciało. I śpi się po niej lepiej. Demony nie przychodzą do mnie we śnie i nie dręczą mej duszy. Kiedy w końcu rankiem zwlekę się z łóżka wystarczy, że przyłożę zimne ostrze mego miecza i od razu czuję jak trzeźwieję. Zabijam za dnia. W nocy mogę spać. A gdy wzejdzie słońce ruszam na łowy. Gladius łaknie krwi niczym potworna strzyga. A mój sześciostrzałowiec aż świerzbi mnie w ręce. Nawet zasypiam z nim. Na wszelki wypadek. Albo odstrzelę to co będzie chciało się do mnie dobrać w nocy, albo załatwię siebie nim one dopadną mnie. Ta gra jest prosta. Zgiń z własnej ręki i na własnych warunkach. Oto motto łowców demonów. Uczyń inaczej i cierp wieczne katusze w odmętach piekła.