Jak grać w RPG przez Internet?

Świat się zmienia, zmieniają się ludzie i ich style życia, przyzwyczajenia. Zmieniają się też RPGi i podejście do nich. Nie mówię tu tylko o tym, że w latach 80. było inaczej. Mam też na myśli fakt, że gdy ludzie rozpoczynają granie w RPG w czasach szkolnych, mają nań więcej czasu, niż w dalszych etapach swojego życia. Szkoła się kończy, koledzy wyjeżdżają na studia, do pracy, pojawia się rodzina, obowiązki i inne sprawy, które spychają gry na dalszy plan. Czy oznacza to koniec kultywowania hobby? Niekoniecznie. Jeśli borykasz się z podobnym problemem, a nie masz pomysłu na jego rozwiązanie, zapraszam do lektury.

W obecnych czasach technologia pobłogosławiła nas superszybkim Internetem, telefonami o potencjale kombajnów i innymi cyfrowymi cudami, które umożliwiają kontakt z ludźmi z niemal każdego miejsca na globie. Aż żal nie skorzystać z tych dobrodziejstw.

Tekstowo

Najpopularniejszym obecnie sposobem grania w RPG przez Internet zdają się być PBF (Play By Forum), oraz PBeM (Play By e-mail). Oba zasadniczo polegają na przemiennym deklarowaniu działań i efektów przez graczy i MG, przy czym jeden z wariantów obejmuje najczęściej większą grupę graczy (chociaż absolutnie nie jest to wykluczone w przypadku PBeMów). Kłopotliwą kwestią w przypadku takiego sposobu gry jest rozstrzyganie konfliktów i efektywności działań postaci, jednak i to może zostać rozwiązane. Metody są różne: opis działań w przypadku różnych rozwojów wypadków, narracyjna interpretacja parametrów fizyczncyh postaci (górnik nie będzie biegły w literaturze antycznej, naukowiec niekoniecznie będzie miał krzepę do przewrócenia głazu itd), albo po prostu zdanie się na rozsądek i wyczucie sytuacji MG (które nieraz bywa równie losowe jak rzut kością). Dobrze sprawdzają się tu też fuksy/dramy czy też inne punkty losu, które otrzymywane za fajne odgrywanie postaci pozwalają zdać wybrany test.

Mówiąc o PBeMach, warto wspomnieć o De Profundis. Dość nietuzinkowy system, oparty na korespondencji (w oryginalnym założeniu listowej) i psychodramie, który miał swoją premierę w 2001 roku. Skupiał się on na jednym aspekcie gry, którym (siłą rzeczy) była właśnie narracja, klimat i odgrywanie, gdyż – jak zostało wspomniane wyżej – PBeMy i PBFy w głównej mierze skupiają się właśnie na fabularno-narracyjnej stronie gier (nomen omen) fabularnych.

To z kolei może mieć wpływ na walory estetyczne poszczególnych opowieści, wątków i kampanii. Z moich doświadczeń wiem, że dłuższe, wielowątkowe PBeMy nierzadko dorównują, a nawet i przebijają standardowo rozgrywane sesje przy stole pod względem fabuły, intrygi i dramatyzmu. Bez względu na setting, oryginalny system, czy nawet konwencję – zdecydowanie łatwiej jest się skupić na odgrywaniu postaci i zawiązywaniu akcji, gdy nie trzeba się obawiać mechaniki, niepomyślnych (albo wręcz zbyt dobrych) rzutów. Efektem są świetne opowiadania, scenki i tym podobne teksty, które po zebraniu maili/postów i ich zredagowaniu czyta się z przyjemnością, nawet długo po zakończeniu gry.

Oczywiście, jeśli ktoś się zaprze rękami i nogami, to nawet i najbardziej klimatyczną opowieść rozniesie parcie gracza na walkę i „progres”. Choć i to nie powinno nastręczać problemów pomysłowym MG, ale to już zagadnienie na osobny tekst.

Głosowo

Kolejnym wariantem, który jest niemal idealnym substytutem sesji przy stole, są sesje rozgrywane przy pomocy komunikatorów głosowych. Skype, Tunngle, Mumble, Teamspeak, Ventrillo – wymieniać można jeszcze długo, ale wystarczy tyle, by wiedzieć, że możliwości są. Jeśli dodać do tego jeszcze generator rzutów kośćmi online (takowych też jest w sieci pod dostatkiem), to można pokusić się o stwierdzenie, że mamy wszystko, czego potrzeba do rozegrania sesji. I tak i nie.

Podczas rozegranych sesji przy użyciu takowego narzędzia komunikacji dawało się jednak odczuć brak kontaktu wzrokowego z innymi graczami, czy po prostu niemożność obserwacji mimiki i mowy ciała, które – jak się okazuje w tym momencie – są nie bez znaczenia dla rozgrywki. To jednak ubytek, który można zniwelować (przynajmniej częściowo) za pomocą kamery internetowej. Przy rozgrywaniu sesji za pomocą komunikatora głosowego skupiamy się w głównej mierze na naszym zmyśle słuchu. W tym momencie MG zyskuje większe pole do popisu, bowiem ma on możliwość wpłynięcia na wyobraźnię graczy w jeszcze większym stopniu niż zdawałoby się to mieć miejsce w przypadku standardowych sesji. Wszelkie odgłosy tła, muzyka i głosy BNów są dla graczy wszystkim, co do nich dociera (zakładając, że sesja odbywa się bez użycia kamer), więc skupiają się na nich maksymalnie, a przez co oddziaływają dużo intensywniej. Warto też wspomnieć, że sesja przez Skype jest wygodna – nie potrzeba robić miejsca dla innych osób w pokoju, można się spokojnie rozłożyć na kanapie (zamiast siedzieć przy stole). Oczywistą wadą jest niemożność użycia rekwizytów na takiej sesji (listy, artefakty i inne przedmioty, które gracze mogą wziąć do ręki), ale w końcu nie po to piszę tekst o graniu przez Internet, by rozwodzić się nad takimi drobnostkami.

Kolejnym wariantem są programy stworzone z myślą o właśnie takich ludziach, chcących grać w RPG przez Internet. Dla przykładu można tu wymienić Fantasy Grounds, Vassal czy Roll20. Są to twory dość egzotyczne, jednak z pewnością da się znaleźć jeszcze inne, mniej lub bardziej użyteczne ich odpowiedniki. Sam miałem okazję próbować gry przy użyciu jednego z nich i o ile sam program prezentował się bardzo obiecująco, to problemy z połączeniem między graczami uniemożliwiły zabawę mojej drużynie. Szkoda.

Bunt maszyn

Tu docieramy do największej bolączki grania przez Internet, którym się okazuje sporadyczny (bądź konsekwentny) problem z danym programem, czy nawet (o ironio losu) samym Internetem. Net pada, baza forum wylatuje w niebyt, komunikator odmawia posłuszeństwa, program nie łączy z innymi graczami, albo domaga się aktualizacji, która potrwa dłużej niż możemy sobie na to pozwolić – to tylko część z problemów, z jakimi może nam przyjść się spotkać. Jeżeli nie mamy innej alternatywy, pozostaje zacisnąć zęby i wykrzesać z siebie pokłady zdolności informatycznych. Jeśli i tu nie potrafimy nic wskórać, a na klasyczną sesję przy stole w najbliższej przyszłości się nie zanosi… Pozostają jeszcze paragrafówki dla samotnych graczy.

  • Fantasy Grounds po Screenach całkiem fajnie się zapowiada

  • Gogolian, ale ma krztusiec technologiczny.

    Osobiście chyba najbardziej podoba mi się gra via PBeM. Tutaj jest szansa na niezły klimat i jeśli tylko człowiek odpowiednio nastroi swoją głowę to można czerpać podobne doznania jak podczas konwencjonalnych sesji. Może nie przy takiej dynamice, ale mimo wszystko emocjonalnie w PBeMie można sporo wyciągnąć. Dodatkowo ten rodzaj gry ma wymiar bardziej osobisty niż np. gra przez forum, gdzie wszystko jest jawne.

  • Korzystam z combo roll20 oraz googlehangout i działa bardzo fajne.

  • Okazuje się, że nie byliśmy pierwsi w kosmosie http://erpegieonline.blogspot.com/

  • Zawau

    Chyba nikt nawet nie miał cienia takiego złudzenia : P
    Ja jeszcze w licku miałem okazję grać sesję w jakiegoś WHFRP przez Skype, a to było przynajmniej rok przed PD.

  • Nicram

    Fajnie, że piszesz o naszym onlinowym hobby. Gram już tak jakieś 5 lat i bywało różnie, ale głód RPG zawsze był zaspokojony :) Co do roll20 to obecnie jest to niesamowicie stabilny stół z ogromem funkcji. Jako MG nawet nie śmiem marzyć o niczym więcej. Więcej problemów jest ze Skypem… ale są to zwykle kilkusekundowe przerwy. Chcesz pograć z fajnymi ludźmi to zapraszam na: http://po-prostu-graj.mixxt.pl/

  • michal kotula

    Może komuś się przyda generator rzutów kośćmi który napisałem http://kostki.michal-kotula.pl/
    Wszystkie rodzaje kości, modyfikator, historia rzutów, rzut wieloma kośćmi jednocześnie